Pelikan różowy – wreszcie !!!

No wreszcie pelikan różowy Pelecanus onocrotalus trafił na moją listę gatunków widzianych w Polsce 🙂 .  Niedojrzały osobnik od kilku już dni upodobał sobie jedno z gospodarstw rybackich w powiecie jędrzejowskim. Dzisiaj miałem okazję z Grzesiem Kaczorowskim podziwiać tego ogromnego ptaka. Pelikan nie był zbyt płochliwy, ale zachowywał dystans 😉 . Kilkukrotnie, płoszony przez małego acz hałaśliwego kundelka, wzbijał się w powietrze. Wyraźnie szukał w powietrzu ciepłych prądów co przy panującej aurze w ostatnich dwóch dniach nie miało szans powodzenia 😉 . Po takich próbach wracał ponownie na niewielki stawik bądź lądował na gruntowej drodze wewnątrz gospodarstwa. W końcu wylądował na przyciętym modrzewiu europejskim 🙂 . I tak się rozstaliśmy.

Wytrwały godlewskii … wiosna…

W Holandii zawsze coś się dzieję. Oczywiście mam na myśli ptaki choć ważnych wydarzeń, chociażby w polityce, w ostatnim czasie też nie brakowało.

Świergotek stepowy Anthus godlewskii został wypatrzony 8 stycznia tego roku w Północnej Brabancji na polderze Noordwaard koło Werkendam i było to 10 stwierdzenie tego gatunku w Holandii. Zabłąkanemu z odległej Azji ptaszkowi najwyraźniej spodobała się okolica bo ani myślał lecieć gdzieś indziej. Cierpliwie czekał na mnie 😉 .  Co najważniejsze – w końcu się doczekał 🙂 .  Po 63 dniach.

Z Kasią Mikicińską dotarliśmy na miejsce przed 10. Pogoda iście wiosenna, nastroje również 🙂 . Po drodze tysiące gęsi, czajki, świstuny, gęsiówki, łyski, ostrygojady, szpaki, czarnowrony, czaple …  Holandia kipiała wiosną. Było oczywiste, że na „świergotkowej miejscówce” napotkamy holenderskich ptasiarzy, którzy będą mieli aktualną wiedzę w temacie świergotka. Tak też było. Kilka osób wyczekiwało godlewskiego ale informacje jakie nam przekazali nie były budujące. Świergotek był, owszem, ale wcześnie rano i gdzieś sobie poleciał. Co najgorsze wysoko. Poczuł wiosnę ?  Pozostało czekać z nadzieją, że wróci. Tak też się stało. Przed 13-tą świergotek wrócił i zaczął intensywnie żerować na łące przy rowie. Ptak był ostrożny  utrzymywał dystans tych kilkudziesięciu metrów co musiało się odbić na jakości dokumentacji zdjęciowej. Ale coś tam wyszło 😉 .

Teraz trochę diagnostyki 🙂 . Mamy oto dużego świergotka o gładkim brzuchu i bokach ciała (czyli bez mocnego kreskowania). Te cechy pozwalają już na wstępie ograniczyć potencjalną przynależność obserwowanego ptaka do 4 gatunków z grupy 13 świergotów występujących w obszarze Zachodniej Palearktyki. Odrzucając, z uwagi na obszar występowania i niechęć do wędrowania, świergotka długodziobego, „na placu boju” pozostają  już tylko 3 gatunki: świergotków: polny, szponiasty i stepowy. Mocne kreskowanie na grzbiecie eliminuje praktycznie świergotka polnego (nawet osobnika w upierzeniu pierwszozimowym). Widoczna wyraźnie biała brew jest krótka, krótsza niż u świergotka szponiastego (i polnego). Czarne zabarwienie na piórach średnich pokryw nie jest spiczasto zakończone tak jak ma to miejsce u świergotka szponiastego. No i jeszcze dziób. Niby u świergotka stepowego powinien być krótszy i bardziej spiczasty niż u szponiastego ale ja akurat jakoś tej cechy nie dostrzegłem u obserwowanego ptaka 😉 . No i głos, istotnie przypominający trochę pliszkę żółtą. Pewny świergotek stepowy  trafia na moją „życiówkę” 🙂 .

Cechy diagnostyczne dla świergotka stepowego: 1 – mocne kreskowanie płaszcza; 2 – wyraźna, krótka brew; 3 – pióra średnich pokryw (zakończenie ciemnego środka); 4 – dziób
Średnie pokrywy u świergotków: stepowego (z lewej, ten z Holandii) oraz szponiastego (z prawej, sfotografowany w styczniu na zimowisku w Wietnamie)
Nasz obiekt pokazał jeszcze zewnętrzną sterówkę z typowym dla godlewskiego układem czarnej barwy na białym tle. Widać to jeszcze lepiej na kolejnym zdjęciu poniżej
Świergotek stepowy (Anthus godlewskii)
Świergotek stepowy (Anthus godlewskii)
Świergotek stepowy (Anthus godlewskii)
Zainteresowanych świergotkiem stepowym przybywało z każdą godziną
Dwa świergotki: z lewej stepowy, z prawej szponiasty. Głowa mała 😉

Akcja Karmnik. Dziś dzień czyża bez … Czyża

Kiedy ja przemierzałem pustynię Negev w prawie letniej aurze chłopaki (i nie tylko 😉 ) w Ogrodzie Botanicznym w Zabrzu zmagali się z zimą i … ilością łapiących się ptaków.

„Przez to, że  Cię  nie  było to jak wyszedłem  na  obchód  za  10  ósma  to  wróciłem  20  po  10-tej ! Jak  nie  przymierzając na Akcji Bałtyckiej  w jesieni ” pisał do mnie Tomek Grochowski. 

Tak to jest zostawić załogę samą sobie 😉 .

„Dzień  zaczął  się  niespodziewanie  od  opadu  śniegu. Już  pierwszy  obchód  był  obiecujący  bo w „dalekiej”  sieci  ponad  20  ptaków. O  11-tej  przechodząc  koło  trzeciej sieci  – tej  pod  brzozą  zauważyłem  kątem  oka,  że właśnie  coś  wyleciało z  butli-karmika  i  wpadło  do  sieci. I  to  jakby  coś  większego   od  sikory.  Hyc  do  sieci i cap … gila!  Nowy gatunek,  nr 20 ! Potem  jeszcze  druga  samica   była  na  dokładkę  w  „dalekiej” – pisze dalej Tomek

Zainteresowanych obrączkowaniem jak zwykle nie brakowało. To cieszy (fot. A.Zawisza-Raszka)
Gatunek nr 20 podczas zimowych odłowów. Pani gilowa dała nam wygraną, o czym w podsumowaniu (fot. A.Zawisza-Raszka)

Łącznie  dzisiaj złapało  się  101  ptaków z 7 gatunków.  Bez wątpienia to był dzień czyża 🙂 . Zaobrączkowano  26  os. z tego gatunku. Jedynie  bogatek było więcej. No a na koniec wspaniały bonus:  czyż  z  czeską  obrączką !

Czas na krótkie podsumowanie
W trakcie siedmiu odłowów, podczas których dokonano łącznie 35 kontroli sieci odłowiono 460 ptaków z 20 gatunków (tabela poniżej).  Dominantem była zdecydowanie bogatka. Bogatka, modraszka i dzwoniec wpadały do sieci podczas każdego z odłowów.
Na tle ogólnopolskiej wypadaliśmy bardzo dobrze. „Wygraliśmy” zdecydowanie pod względem liczby odłowionych gatunków 😉 !!! Pod względem liczby zaobrączkowanych ptaków zajęliśmy 5 miejsce na 26 punktów obrączkarskich. A to oznacza że w Ogrodzie Botanicznym w Zabrzu jest MOC 🙂 !!!
Więcej o Akcji Karmnik w Polsce można poczytać tutaj:
www.akcjakarmnik.blogspot.com
 

Akcja karmnik. Dzisiaj ze „śląskimi” raniuszkami

Dzień pełen emocji za nami 🙂 . Pierwsza kontrola sieci i 22 ptaki do zaobrączkowania o dziwo z niewielkim udziałem sikor a z dominującym czyżem !!!  Zapowiadało się więc dobrze. Ale jak to bywa … „dobrze żarło i zdechło”.  Następna kontrola i ptaków jak na lekarstwo.  Mamy za to liczną grupę młodzieży z Domu Kultury i trzeba ich „uświadamiać” 😉 . Dla dzieciaków móc oglądać potężny dziób grubodzioba z bliska, czy wypuścić osobiście wcześniej zaobrączkowanego ptaka na pewno to niezapomniane przeżycie. Z nadzieją, że z tej grupy wyrosną nasi następcy 😉  dokonujemy wspólnie kolejnych obchodów. Kolejne kontrole na szczęście przebijają liczbą odłowionych ptaków tą drugą w kolejności. Humory więc dopisują. W jednej z sieci mamy dzisiaj nowość nr 1 na liście gatunków zaobrączkowanych w trakcie Akcji – dwa raniuszki.  Jakieś takie dziwne … główki ciemnoszare, jakby umorusane pyłem węglowym, zamiast śnieżnobiałych, a może to nowy podgatunek ? Aegithalos caudatus silenensis  😉 .

Nauka i edukacja. Oj nie jest łatwo
„Śląski” raniuszek
I jeszcze jeden portrecik raniuszka

Ostatni obchód i nowość nr 2 dzisiaj – dzięcioł średni. Obrączkowanie kończymy na liczbie 58 zaobrączkowanych ptaków z 10 gatunków. Tak więc słupek na wykresie poszybuje mocno w górę 🙂 . Za dwa tygodnie ostatni, szósty odłów tej zimy. Czy „pęknie” 400 zaobrączkowanych i 20 na liście gatunkowej  ? Trzymam kciuki, bo ja w tym czasie będę „buszował” po pustkowiach Izraela.

Dzięcioł średni
Sikora uboga

鸳鸯 czyli mandarynka z Dalekiego Wschodu

Wracając z Tobiaszem z beskidzkich nartostrad zajrzeliśmy dzisiaj do Parku Pałacowego w Pszczynie. Obiecałem pokazać Mu mandarynki (Aix gelericulata). Mandarynki zimują w Pszczynie co roku, później znikają nie wiadomo gdzie, by kolejnej zimy wrócić. Tak przynajmniej twierdzi Gucio Schneider, liczący ptaki zimą na Pszczynce. Próbowaliśmy już kilka dni wcześniej jadąc w stronę gór, ale mandarynki się wówczas gdzieś zapodziały 😉 . Za to dzisiaj mogliśmy oglądać dwie kaczki i kaczora w towarzystwie  licznych krzyżówek i … jednej gęsi garbonosej. Nie ma się co dziwić, że na widok tak spektakularnie ubarwionego kaczora oczy same się śmiały i od razu zrobiło się cieplej mimo kilkustopniowego mrozu  🙂 .

Pierwsze mandarynki, kaczki z Dalekiego Wschodu, trafiły do Europy, a konkretnie do Albionu, blisko 300 lat temu. I zdecydowanie Wielka Brytania jest centrum europejskiego areału występowania tego „pierzastego nabytku” do dziś. Niewielkie populacje gniazdują też w większości krajów zachodniej Europy. Do polskiej awifauny lęgowej trafiła na początku XXI wieku. Szacuje się, że w Polsce dziko żyjących mandarynek jest już ponad 100 osobników.

Mandarynki to kaczki nadrzewne, gnieżdżą się w dziuplach, podobnie jak nasz gągoł. Nazwa tej kaczki, mimo, że w upierzeniu samca dużo koloru pomarańczowego, nie pochodzi od dojrzałych mandarynek 🙂 . W cesarskich Chinach, mandaryni byli bardzo ważnymi urzędnikami zarówno cywilnymi jak i wojskowymi. Kształcąc się zdobywali w urzędniczej hierarchii ważności kolejne stopnie, którym odpowiadały wizerunki ptaków (u cywilnych) i ssaków (u wojskowych). Kaczka mandarynka była symbolem siódmego stopnia w dziewięciostopniowej skali ważności,  czyli raczej dość nisko  😉 , a słowo mandaryn można odnaleźć w nazwie tej kaczki w większości języków.

Ona i On. Podobno w kulturze chińskiej para kaczek mandarynek jest symbolem wierności. Istotnie są silnie monogamiczne.
Dziwaczne pióra na głowie, szczególnie u kaczora, tworzą swoisty kapelusz, po łacinie galerum, stąd drugi człon nazwy gatunkowej galericulata, a te pomarańczowe grzebienie w skrzydłach to wydłużone lotki drugorzędowe
„Kapelusik” kaczki jest zdecydowanie bardziej skromny
Chyba jestem „wkurzony”

Akcja Karmnik – dziś dzień jera

Pogoda dzisiaj dopisała. Było słonecznie, bezwietrznie i kilka stopni mrozu. Ale mróz był nam niestraszny, dzięki ukrytym kaloriom w przepysznym „Dyrektorskim Kołoczu” made by Pani Agnieszka 🙂 . Ptaki niestety dopisały mniej, przynajmniej jeżeli chodzi o liczbę nowych, zaobrączkowanych osobników. Ten trend spadkowy utrzymuje się w zasadzie od drugiego odłowu. Za to doszły dzisiaj 2 nowe gatunki: czyż i jer, a że jerów złapało się aż 5 to niewątpliwie dzisiejszy dzień był dniem jera 🙂 .  Po dzisiejszym obrączkowaniu w ramach Akcji Karmnik mamy zatem już tej zimy zaobrączkowanych łącznie  301 ptaków z 17 gatunków. Zapewne to jeszcze nie koniec 🙂 .

Mniam … palce lizać
Jer (Fringilla montifringilla) – samica
Jer (Fringilla montifringilla) – samiec
Jer (Fringilla montifringilla) – samiec
Dzwoniec (Chloris chloris) – samiec

Akcja Karmnik. Dziś z sójką

Dzisiejsze, już czwarte z kolei, obrączkowanie ptaków na terenie Ogrodu Botanicznego w Zabrzu w ramach Akcji Karmnik odbyło się przy zmiennej pogodzie i trochę mniejszej frekwencji odwiedzających niż poprzednio. Przyniosło za to kolejnych 47 ptaków którym założono obrączki. Reprezentowały one 9 gatunków. Niewątpliwie niespodziankę sprawiła sójka, która okazała się 15 gatunkiem zaobrączkowanym od początku trwania Akcji i zarazem, bez wątpienia, największym.

Sójka (Garrulus glandarius)
Gucio Schnaider w roli sekretarza
Pomiary biometryczne. Tu: długość skrzydła
Oto wyniki Akcji Karmnik od początku. Słupki to liczba ptaków złapana i zaobrączkowana podczas jednego dnia (o1,o2 ….) N=271 os., linia to ilość gatunków zaobrączkowana podczas jednego dnia. Wyniki bardzo przyzwoite.

A tymczasem w Skoczowie

Zima nie odpuszcza, smog  niestety też. Nie odpuściłem i ja 🙂 . W słoneczną środę wybrałem się więc na wycieczkę do Skoczowa. Dzięki ornitho.pl wyczytałem, że na Wiśle zimuje trochę ptaków. Zbiorniki pozamarzane, więc może coś ciekawego się trafi i dziś ? Od Krysi Liersz-Żelasko, dostałem też cenne wskazówki terenowe. Zapowiadał się więc fajny dzień. Jak było ? Poniższe fotki mówią wszystko 🙂 .

Jedna z 11 uszatek, które widziałem w Warszowicach
Samica nurogęsi (Mergus menganser)
Pani gilowa (Pyrrhula pyrrhula)
Czapla biała (Casmerodius albus)
Cały czas ta sama czapla biała
Gągoł (Bucephala clangula)
Krakwa (Anas strepera)
Czernice (Aythya fuligula)
Głowienka (Aythya ferina)