Akcja Karmnik. Dziś dzień czyża bez … Czyża

Kiedy ja przemierzałem pustynię Negev w prawie letniej aurze chłopaki (i nie tylko 😉 ) w Ogrodzie Botanicznym w Zabrzu zmagali się z zimą i … ilością łapiących się ptaków.

„Przez to, że  Cię  nie  było to jak wyszedłem  na  obchód  za  10  ósma  to  wróciłem  20  po  10-tej ! Jak  nie  przymierzając na Akcji Bałtyckiej  w jesieni ” pisał do mnie Tomek Grochowski. 

Tak to jest zostawić załogę samą sobie 😉 .

„Dzień  zaczął  się  niespodziewanie  od  opadu  śniegu. Już  pierwszy  obchód  był  obiecujący  bo w „dalekiej”  sieci  ponad  20  ptaków. O  11-tej  przechodząc  koło  trzeciej sieci  – tej  pod  brzozą  zauważyłem  kątem  oka,  że właśnie  coś  wyleciało z  butli-karmika  i  wpadło  do  sieci. I  to  jakby  coś  większego   od  sikory.  Hyc  do  sieci i cap … gila!  Nowy gatunek,  nr 20 ! Potem  jeszcze  druga  samica   była  na  dokładkę  w  „dalekiej” – pisze dalej Tomek

Zainteresowanych obrączkowaniem jak zwykle nie brakowało. To cieszy (fot. A.Zawisza-Raszka)
Gatunek nr 20 podczas zimowych odłowów. Pani gilowa dała nam wygraną, o czym w podsumowaniu (fot. A.Zawisza-Raszka)

Łącznie  dzisiaj złapało  się  101  ptaków z 7 gatunków.  Bez wątpienia to był dzień czyża 🙂 . Zaobrączkowano  26  os. z tego gatunku. Jedynie  bogatek było więcej. No a na koniec wspaniały bonus:  czyż  z  czeską  obrączką !

Czas na krótkie podsumowanie
W trakcie siedmiu odłowów, podczas których dokonano łącznie 35 kontroli sieci odłowiono 460 ptaków z 20 gatunków (tabela poniżej).  Dominantem była zdecydowanie bogatka. Bogatka, modraszka i dzwoniec wpadały do sieci podczas każdego z odłowów.
Na tle ogólnopolskiej wypadaliśmy bardzo dobrze. „Wygraliśmy” zdecydowanie pod względem liczby odłowionych gatunków 😉 !!! Pod względem liczby zaobrączkowanych ptaków zajęliśmy 5 miejsce na 26 punktów obrączkarskich. A to oznacza że w Ogrodzie Botanicznym w Zabrzu jest MOC 🙂 !!!
Więcej o Akcji Karmnik w Polsce można poczytać tutaj:
www.akcjakarmnik.blogspot.com
 

Akcja karmnik. Dzisiaj ze „śląskimi” raniuszkami

Dzień pełen emocji za nami 🙂 . Pierwsza kontrola sieci i 22 ptaki do zaobrączkowania o dziwo z niewielkim udziałem sikor a z dominującym czyżem !!!  Zapowiadało się więc dobrze. Ale jak to bywa … „dobrze żarło i zdechło”.  Następna kontrola i ptaków jak na lekarstwo.  Mamy za to liczną grupę młodzieży z Domu Kultury i trzeba ich „uświadamiać” 😉 . Dla dzieciaków móc oglądać potężny dziób grubodzioba z bliska, czy wypuścić osobiście wcześniej zaobrączkowanego ptaka na pewno to niezapomniane przeżycie. Z nadzieją, że z tej grupy wyrosną nasi następcy 😉  dokonujemy wspólnie kolejnych obchodów. Kolejne kontrole na szczęście przebijają liczbą odłowionych ptaków tą drugą w kolejności. Humory więc dopisują. W jednej z sieci mamy dzisiaj nowość nr 1 na liście gatunków zaobrączkowanych w trakcie Akcji – dwa raniuszki.  Jakieś takie dziwne … główki ciemnoszare, jakby umorusane pyłem węglowym, zamiast śnieżnobiałych, a może to nowy podgatunek ? Aegithalos caudatus silenensis  😉 .

Nauka i edukacja. Oj nie jest łatwo
„Śląski” raniuszek
I jeszcze jeden portrecik raniuszka

Ostatni obchód i nowość nr 2 dzisiaj – dzięcioł średni. Obrączkowanie kończymy na liczbie 58 zaobrączkowanych ptaków z 10 gatunków. Tak więc słupek na wykresie poszybuje mocno w górę 🙂 . Za dwa tygodnie ostatni, szósty odłów tej zimy. Czy „pęknie” 400 zaobrączkowanych i 20 na liście gatunkowej  ? Trzymam kciuki, bo ja w tym czasie będę „buszował” po pustkowiach Izraela.

Dzięcioł średni
Sikora uboga

鸳鸯 czyli mandarynka z Dalekiego Wschodu

Wracając z Tobiaszem z beskidzkich nartostrad zajrzeliśmy dzisiaj do Parku Pałacowego w Pszczynie. Obiecałem pokazać Mu mandarynki (Aix gelericulata). Mandarynki zimują w Pszczynie co roku, później znikają nie wiadomo gdzie, by kolejnej zimy wrócić. Tak przynajmniej twierdzi Gucio Schneider, liczący ptaki zimą na Pszczynce. Próbowaliśmy już kilka dni wcześniej jadąc w stronę gór, ale mandarynki się wówczas gdzieś zapodziały 😉 . Za to dzisiaj mogliśmy oglądać dwie kaczki i kaczora w towarzystwie  licznych krzyżówek i … jednej gęsi garbonosej. Nie ma się co dziwić, że na widok tak spektakularnie ubarwionego kaczora oczy same się śmiały i od razu zrobiło się cieplej mimo kilkustopniowego mrozu  🙂 .

Pierwsze mandarynki, kaczki z Dalekiego Wschodu, trafiły do Europy, a konkretnie do Albionu, blisko 300 lat temu. I zdecydowanie Wielka Brytania jest centrum europejskiego areału występowania tego „pierzastego nabytku” do dziś. Niewielkie populacje gniazdują też w większości krajów zachodniej Europy. Do polskiej awifauny lęgowej trafiła na początku XXI wieku. Szacuje się, że w Polsce dziko żyjących mandarynek jest już ponad 100 osobników.

Mandarynki to kaczki nadrzewne, gnieżdżą się w dziuplach, podobnie jak nasz gągoł. Nazwa tej kaczki, mimo, że w upierzeniu samca dużo koloru pomarańczowego, nie pochodzi od dojrzałych mandarynek 🙂 . W cesarskich Chinach, mandaryni byli bardzo ważnymi urzędnikami zarówno cywilnymi jak i wojskowymi. Kształcąc się zdobywali w urzędniczej hierarchii ważności kolejne stopnie, którym odpowiadały wizerunki ptaków (u cywilnych) i ssaków (u wojskowych). Kaczka mandarynka była symbolem siódmego stopnia w dziewięciostopniowej skali ważności,  czyli raczej dość nisko  😉 , a słowo mandaryn można odnaleźć w nazwie tej kaczki w większości języków.

Ona i On. Podobno w kulturze chińskiej para kaczek mandarynek jest symbolem wierności. Istotnie są silnie monogamiczne.
Dziwaczne pióra na głowie, szczególnie u kaczora, tworzą swoisty kapelusz, po łacinie galerum, stąd drugi człon nazwy gatunkowej galericulata, a te pomarańczowe grzebienie w skrzydłach to wydłużone lotki drugorzędowe
„Kapelusik” kaczki jest zdecydowanie bardziej skromny
Chyba jestem „wkurzony”