Road 62 czyli w roli głównej czajka szponiasta

Skrzydlaci goście, z tych rzadko lub wyjątkowo pojawiających się w naszym w kraju, przyzwyczaili już nas, ptasiarzy, do tego, że aby się nam pokazać często wybierają miejsca nietypowe 😉 . Chociażby wspomnę tutaj sławną białorzytkę saharyjską, która upodobała sobie śródleśne gospodarstwo w Windudze, gdzie nawet drogi nie były zbytnio piaszczyste, czy też młodego pasterza różowego na owocującym winogronowym pnączu pośród zwartej zabudowy w centrum Osiecznej .

Ostatni gość niezwykły upodobał sobie niewielkie powierzchniowo błotko przy stacji benzynowej „Watis”  koło Strzelna tuż przy drodze nr 62, gdzie 24.09. wypatrzył go jadąc z Rodziną, bynajmniej nie na obserwacje ptaków, Michał Piotrowski. Szczęściarz 🙂 .
Czajka szponiasta Vanellus spinosus, bo to o jej pierwszym w Polsce stwierdzeniu będzie dalej pisane, jako gatunek który miałby zawitać do nas z naturalnego pojawu nie był dotychczas brany po uwagę. Gniazduje w bardzo południowej Europie i to w jej wschodniej części, na większości obszaru jest gatunkiem raczej osiadłym lub wykonującym niewielkie migracje a wszelkie dotychczasowe, bardzo rzadkie stwierdzenia tego gatunku w centralnej Europie, były traktowane właśnie jako nienaturalne. Ale jednak ptaki z Grecji czy Zachodniej Turcji przemieszczają się na zimowiska do Izraela, czyli te 1500 km. Czemuż by jakiemuś osobnikowi nie mogły pomylić się kierunki i nie mógłby przelecieć te 1500 km na północ ? Takie dywagacje przez telefon prowadziliśmy z Pawłem Malczykiem zastanawiając się czy jechać zaliczyć gatunek 😉 . Z pomocą w podjęciu decyzji przyszedł Marcin Faber wykonując doskonałą dokumentację zdjęciową ptaka na której widać aktywne pierzenie piór w skrzydle i mało zniszczone stare lotki pierwszorzędowe co raczej skłania do stwierdzenia że to ptak „dziki”. Trzeba jechać ! Skorygowaliśmy z Kasią wcześniejsze plany i wraz z poniedziałkowym świtem zameldowaliśmy się na parkingu przy stacji benzynowej. Pogoda fatalna, deszcz, mgła, widoczność słaba, światła na fotki brak ale najważniejsze – ptak jest o czym jako pierwszy informuje nas Staszek Turowski, który jest jednym z kilku pierwszych na miejscówce w tym dniu . Rzeczywiście po błotku spaceruje sobie czajka szponiasta bacznie obserwując swoje otoczenie.  Powoli zjeżdżają się inni ptasiarze.  W pewnym momencie ptak podrywa się do lotu zatacza spore koło i ląduje na zaoranym polu przy błotku na którym wcześniej żerował. Dokumentacja zdjęciowa jako taka jest, gatunek odhaczony można wracać tym bardziej, że na poprawę pogody nie ma co liczyć.

A cóż tutaj tej czajce szponiastej się aż tak spodobało, że siedzi i siedzi 😉 ?

Chłopaki zadowolone, znaczy się PTAK był 🙂 Na pierwszym planie Sławek Niedźwiecki „Dziku” (z lewej) i Paweł Malczyk (z prawej)

Nie sądziłem, że po kilku daniach ponownie zjawię w Strzelnie i będę mógł poprawić swoje zdjęcia.  Czajce szponiastej błotko, droga i okoliczne pola widać bardzo przypadły do gustu. Nawet ktoś nazwał ją pieszczotliwie „tirówką”  😉 . Wracając z punktu Akcji Bałtyckiej w Dąbkowicach wraz z Samuelem Sosnowskim podjechaliśmy ponownie na „najsławniejszą” w tym momencie stację benzynową w kraju 😉 . Pogoda wymarzona. Co prawda czajki szponiastej na błotku nie było ale zainteresowanie nią wcale nie zmalało 😉 .

My wybraliśmy mobilną czatownię z drogi 🙂

Na „czajkowym żerowisku” dostrzegamy namiot fotograficzny i kilka postaci ukrytych obok pod siatkami maskującymi. Samek pomstuje na fotografujących, że swoim zachowaniem spłoszyli ptaka i On go nie zobaczy, jednak po chwili łagodnieje bo czajka wraca na zaorane pole 😉 . Odjeżdżamy na chwilę naszym mobilnym punktem obserwacyjnym na stację benzynową za tzw. „potrzebą”. Po chwili wracamy i zastajemy czajkę może 5 metrów od krawędzi pobocza przy którym parkowaliśmy (oczywiście z naruszeniem wszelkich zasad ruchu drogowego 😉 ). Ponownie zatrzymuję się w tym miejscu, opuszczam szybę. Ptak obserwuje co się dzieje ale po chwili kontynuuje kosmetykę piór. Jednak będą lepsze zdjęcia 🙂 . Czajka po kilku, a może kilkunastu minutach przelatuje na zaorane pole. Czas wracać.

Po sezonie na „Ptasiej Wyspie”

Za oknem pochmurno i deszczowo. Brzydka jesień. Czas więc można wykorzystać na „papiery”, różne podsumowania i sprawozdania z minionego sezonu lęgowego 🙂 .

Tegoroczny sezon na „Ptasiej Wyspie” był interesujący za szczególnie za sprawą dwóch dorosłych ptaków z dwóch gatunków u których udało się odczytać kolorowe znaczniki. Ale po kolei.

Kolonia lęgowa śmieszki (Chroicocephalus ridibundus), jak oszacowaliśmy z Jackiem Betleją, liczyła w tym sezonie około 2500 – 3000 par. Tak więc odnotowaliśmy u śmieszki spadek liczebności. Śmieszki zaczęły też gniazdować na wyłaniającej się niewielkiej łasze, około 300 metrów na północ od „Ptasiej Wyspy”. Czy to będzie coś stałego zobaczymy. Na „Ptasiej Wyspie” w tym sezonie zaobrączkowanych zostało  80 piskląt i 3 ptaki dorosłe. Wszystkie otrzymały kolorowe znaczniki. Teraz pozostaje cierpliwie czekać na odczyty 🙂 .

Rybitwy rzeczne (Sterna hirundo) gniazdowały na „Ptasiej Wyspie” w liczbie 43 par. Zaobrączkowane zostały 24 pisklaki z czego 5 otrzymało kolorowe (niebieskie) plastiki. Niewątpliwie ciekawostką było stwierdzenie i udokumentowanie (Jacek ma nowy sprzęt 😉 ) zaobrączkowanego czarnym plastikiem jednego z lęgowych osobników. Jak się okazało rybitwa rzeczna została zaobrączkowana w … IZRAELU !!!

ITM – Izraelitka 😉 (fot. Jacek Betleja)
(BLACK) ITM – miejsce obrączkowania: ATLIT – solniska (na S od Hajfy, Zachodnia Galilea). Mapka w lewym górnym rogu pokazuje areał lęgowy i obszar zimowania rybitwy rzecznej

Mewa czarnogłowa (Larus melanocephalus) też zaskoczyła. Nie tyle samym lęgiem, bo to powszechnie wiadomo, że „Ptasia Wyspa” jest miejscem lęgowym tej mewy, ale jego terminem – 21.06. (!!!). W tym dniu znaleźliśmy gniazdo z 2 jajami a przy nim parę ptaków dorosłych. No i na dodatek jedna z dorosłych „melanii” nosiła kolorowy znacznik 🙂 . Czy rzeczywiście to tak późny lęg czy też lęg powtórzony w innym miejscu ? Tego już chyba nie ustalimy.

Gniazdo mewy czarnogłowej – 21.06.2017
To samo gniazdo – 09.07.2017. Niestety.
A to jedna „melania” z pary lęgowej a poniżej … (fot. Jacek Betleja)
… jej podróże 🙂 Co ciekawe jest to ptak dość leciwy. Został zaobrączkowany w Piestanach na Słowacji w w maju 2004 roku w wieku po 2 czyli musiał mieć co najmniej 3 lata, a więc w 2017 ta mewa liczyła sobie 16 lat minimum 🙂 I tak sobie fruwa między Polską a Francją ani myśląc bojkotować serów i innych francuskich przysmaków 😉

No i żeby wyjść z tematu mewiego, to w tym sezonie mieliśmy gniazdo bączka (Ixobrychus minutus). Niestety jaja zniknęły. Zostały zabrane ? Wybrane ?  Szkoda. Może przyszły rok będzie z sukcesem lęgowym ?

Gniazdo i zniesienie bączka (Ixobrychus minutus)

Podchody lelka

Bez wątpienia jest to ptak niesamowity. Widziałem go już wielokrotnie. Nie tylko w locie, sprawnie „ganiającego” za ćmami, ale też i siedzącego na gałęziach wysokich sosen skąd obwieszczał swym terkotem panowanie nad danym zrąbem czy polaną. Miałem też i okazję wyjmować go z ornitologicznej sieci, kiedy to początkowo udając martwego nagle z głośnym sykiem otwierał swoją ogromną czerwoną paszczę w nadziei, że się wystraszę.  Kiedy jednak pojawiła się kolejna szansa bliskiego, bardzo bliskiego spotkania z „ptakiem – ćmą” nie zastanawiałem się nawet przez chwilę.

Dzięki Grzegorzowi Sierockiemu i Pawłowi Rotmańskiemu w ostatni poniedziałek mogłem uczestniczyć w bezkrwawych łowach w zacnym gronie fotografów przyrody, których celem był właśnie lelek. W okresie jesiennym migrujące lelki najłatwiej spotkać na łąkach, ugorach i otwartych terenach ruderalnych. Zaczynają intensywnie żerować przed czekającą je długą wędrówką na południe Afryki. Po aktywnym polowaniu bardzo chętnie siadają na piaszczystych czy żwirowych drogach i wydawać by się mogło, że to wtedy ot taka bagatelka. Podjeżdża się samochodem, wysiada i robi zdjęcia w świetle samochodowych lamp . O nie, nie. Nie jest to takie proste. Trzeba mieć przede wszystkim dużo szczęścia i trafić na odpowiedniego osobnika, który ufny swym maskującym barwom ignoruje światło i pracujący silnik samochodu. Dalej spokojnie opuścić auto nie zamykając za sobą drzwi i jeszcze trochę się poczołgać po wojskowemu, starając się nie rzucać cienia na siedzącego lelka. Jeżeli ptak jeszcze nie uciekł wtedy pozostaje już tylko „walczyć” z ustawieniami w aparacie 😉 .

W ten poniedziałkowy wieczór w okolicach Puław spotkaliśmy kilka lelków jednak tylko jedna samica była dla nas łaskawa 😉 fot. Grzegorz Sierocki

Kilka zdjęć więcej w galerii http://stanislawczyz.pl/?page_id=10755 Zapraszam, jak zwykle, gorąco 🙂