Ja też mam kaniuka

Nie było łatwo, to na pewno. Pierwsza próba (03.06.2017) to ogromny „peszek”. Jechałem z moim Tobiaszem na miejscówkę podaną z dnia poprzedniego czyli do Stabrowa. Byliśmy już bardzo blisko kiedy przyszedł sms z aktualną lokalizacją kaniuka. Cofamy się około 2 km do Szopinka. Przy torach kolejowych spotykamy grupę małopolsko-śląską. Kaniuk był przed paroma minutami na linii energetycznej a teraz: „Lata ooo tam, zobacz, jest w lunecie i przemieszcza się w lewo” – mówi jeden z kolegów z Małopolski. Niestety nie dostrzegam, rozgrzane powietrze faluje zamazując dalszą perspektywę. Może wróci ? Czekamy, wraz z jeszcze kilkoma podobnymi nam „nieszczęśnikami”, do godzin południowych. Rozjeżdżamy się po okolicy mając między sobą kontakt telefoniczny. W pewnym momencie jest sygnał, że ptak się odnalazł. Pędzimy tam. Alarm okazał się fałszywy za sprawą bardzo jasnego myszołowa. Wracamy do domu.  Nie pierwsza to i pewnie nie ostatnia porażka. Spóźniliśmy się kilka minut i 2-gi dla Polski kaniuk przeszedł, a w zasadzie przefrunął nam koło nosa. Na frasunek najlepszy … Mc Donalds 😉 . Kiedy już w sobotę nie pojawił się komunikat o kaniuku pomyślałem sobie, no cóż, siedział sobie w jednym miejscu i tak dostatecznie długo jak na drapola. Szybko „odbudowałem” pozytywne nastawienie do świata 🙂 . Nic z tego. W niedzielę przychodzi sms z PGL. Kaniuk cały czas obecny w okolicach Szopinka. Jechać czy nie jechać ?  Odwieczne dylematy  twitchera  😉 .  Zostaję jednak przy obowiązkach zawodowych. Za dużo nagromadziło się zaległości. Przez kilka dni o kaniuku było trochę ciszy. W końcu, bliżej weekendu, wiadomo aktywność terenowa ptasiarzy wzrasta co od razu spowodowało, że sprawa kaniuka odżyła.  Ptak upodobał sobie Zamojszczyznę i cały czas trzyma się doliny Czarnego Potoku. Wraz z Marcinem Borowikiem udajemy się z piątku na sobotę do Szopinka. JEST !!! Z daleka przez lunetę Marcin dostrzega bardzo jasnego ptaka siedzącego na linii energetycznej na granicy Szopinka i Zamościa.  Jeszcze nie mamy pewności bo odległość jest znaczna. Podjeżdżamy te kilkaset metrów bliżej.  KANIUK ! KANIUK ! KANIUK !  Zostawiamy auto i przez nieskoszone łąki staramy się podejść bliżej ptaka wykorzystując zarośla przy rowie melioracyjnym. Trochę udaje się skrócić dystans, co od razu przekłada się na lepszą dokumentację foto.  Wysyłamy info w świat. Już po chwili mamy telefony od ptasiarzy, którzy podobnie jak jeszcze kilkanaście minut wcześniej my, należą do tej nielicznej już chyba grupy, która kaniuka jeszcze nie widziała. Im też się udaje 🙂 .

Łąki w dolinie Czarnego Potoku
Kaniuk (Elanus caeruleus) . Obserwacja z Zamojszczyzny to dopiero drugie stwierdzenie dla Polski ale wszystko wskazuje na to, że następne lata będą obfitsze za sprawą jego ekspansji (fot. M.Borowik)
Kaniuk w locie (fot. M.Borowik)
I jeszcze jedno ujęcie lecącego kaniuka (fot. M.Borowik)