Odszukać geolokatory czyli z wizytą u jerzyków

W jakich miejscach gnieżdżą się jerzyki Apus apus wiedzą wszyscy. To, że zasiedlają u nas duże przestrzenie stropodachowe w blokach mieszkalnych bywa zaskoczeniem dla ornitologów badających gatunek w Europie Zachodniej. Oni po prostu nie znają wielkiej płyty. We wnętrzu takiego stropodachu było chyba niewielu ptasiarzy. Warunki są tutaj rzeczywiście ekstremalne. Nisko, ciasno, ciemno, gorąco, unoszący się kurz. Trzeba pokonać strach, klaustrofobię i wykazać się ogromną cierpliwością. Kaziu Walasz jest chyba jedynym w Polsce naukowcem badającym jerzyki.  Kiedy zwrócił się przez listę region-mto z apelem o pomoc w tych badaniach postanowiłem się zgłosić. Oczywiście targały mną liczne obawy czy podołam ekstremalnym warunkom, przede wszystkim biorąc pod uwagę moje gabaryty. W końcu czwartek, (6.07.), okazał się być dniem prawdy. Rano udaliśmy się  do Niepołomic, gdzie w jednym z bloków mieszkalnym gniazduje kolonijnie populacja jerzyków badana przez Kazia (w tym roku licząca 38 gniazd).  Warunki atmosferyczne były sprzyjające, żeby nie powiedzieć idealne. Chłodna, z temp. poniżej 10°C, noc schłodziła wnętrze stropodachu. W dzień temperatura też zapowiadała się jedynie w okolicach 23°C, dodatkowo miało wiać. Nie powinno być więc tak źle. Na klatce schodowej przebieramy się w stroje robocze, zakładamy maski i wchodzimy do stropodachu. Kaziu zaopatrzył mnie w kombinezon rozmiaru „M”. Już samo wskoczenie w jednoczęściowy strój wymagało nagimnastykowania się. Jakoś się udało, ale nie wróżyłem nałożonemu kombinezowi długiego żywota 😉 . Samo wejście okazało się być dla mnie największym kłopotem. Mały otwór duży człowiek ☺ , później było już całkiem przyzwoicie. Na tyle, że wytrzymaliśmy wewnątrz stropodachu przez 6 godzin !!! Główne zadanie badawcze sprowadzało się do łapania dorosłych ptaków przylatujących karmić pisklęta, sprawdzenie czy są obrączkowane czy mają geolokator, założenie obrączek ptakom „czystym”. Łącznie złapaliśmy 7 ptaków, z tego 5 bez obrączek. Retrapy były niestety bez geolokatorów. To tylko potwierdza, że przy tych badaniach trzeba mieć duuużo cierpliwości. Jerzyki nie karmią teraz często, bo pisklęta w pierwszej dekadzie lipca, w większości gniazd, są już duże. Zaobrączkowaliśmy też 12 piskląt.  Wcześniej zostały odzyskane 2 geolokatory (z ponad 40 założonych w latach 2014 i 2015 w tej kolonii). Jak wszystko pójdzie dobrze będą to pierwsze tego typu dane o jerzykach z Polski. Spodobało mi się, choć stropodach opuściłem w kombinezonie, w którym wyglądałem jakby w stropodachu zamieszkiwał jakiś drapieżnik ☺ . Na ciąg dalszy nie trzeba było długo czekać. Kaziu kontynuował badania w weekend. W niedzielę (09.07.) wraz z Kasią wsparliśmy Go fizycznie i duchowo 😉 . Ubrany już w wygodny kombinezon wielkości 3XL po raz drugi wczołgałem się stropodach w bloku przy ul. Młyńskiej w Niepołomicach. Tym razem było gorąco. Chociaż byliśmy tylko 3 godziny złapaliśmy za to aż 12 dorosłych jerzyków. To niezły wyczyn. Żaden nie był wcześniej zaobrączkowany.

Jerzyki, pomimo że powszechnie znane, wciąż zadziwiają.  Nie miałem pojęcia do czwartku w jaki sposób jerzyki ustawiają palce na pionowej ścianie. Nie, nie tak jak dzięcioł ☺ . Nie sądziłem, że pisklęta przemieszczają się powszechnie między sąsiadującymi gniazdami. Takie obserwacje nasuwają pytania, chociażby związane z karmieniem przez ptaki dorosłe takich „wędrowców”. Na stropodachu też można zostać odkrywcą 😉 .

Następny sezon jerzykowy za rok.  Wchodzę w to ☺ .

Generalnie stropodach podzielony jest na komory do których można przedostać się przez „ubytki” w ściankach działowych. Dla kogoś mojej postury czyli 190 cm wzrostu i ponad 100 kg „żywej masy” to niemałe wyzwanie. Ale to dopiero początek przygody 😉
Fragment przestrzeni stropodachu w bloku w Niepołomicach. Gniazda znajdują się w tej części najniższej, tam gdzie są otwory wentylacyjne. Do tej przestrzeni trzeba się podczołgać kilka metrów, pokonując kilka przewężeń pod belkami nośnymi. Filigranowi mają zdecydowanie łatwiej 😉
Kasia jest najlepszym dowodem na to co napisałem pod zdjęciem powyżej 🙂
KTOŚ mi napisał, że wyglądam w tym stroju jak foka 😉 . Baaardzo śmieszne . W każdym razie kombinezon się sprawdza bardzo dobrze, maska przeciwpyłowa jest też wskazana a czołówka obowiązkowa. Kask ? Niby być powinien, ale … można zrezygnować
Mamy pierwszą dekadę lipca. W gniazdach spotykamy pisklęta w różnym stadium wiekowym. Gniazda z reguły mieszczą się tuż przy otworze wlotowym. Tym młodym jeszcze trochę brakuje aby podejmować próby wchodzenia w otwór
Te są jeszcze młodsze od piskląt z fotografii powyżej
Spotyka się też jeszcze gniazda z jajami. I nie jest to gniazdo porzucone. Do gniazda po dłuższym czasie oczekiwania przyleciała para dorosłych.
A tu już pisklęta duże, wchodzą w otwór, gdzie czekają na rodzica z pokarmem. Ciekawostką jaką zaobserwowaliśmy było przedostanie się ptaka dorosłego „po grzbiecie” młodego przebywającego w otworze, aby dostać się do pozostałego w gnieździe innego pisklaka.
Kaziu Walasz przy pracy z dorosłym jerzykiem w ręku. Ptak niestety bez obrączki i bez geolokatora. Obrączkę dostał, „plecaczka” nie  🙂
Bywają gniazda oddalone od otworu wentylacyjnego, nawet znacznie
APUS TEAM – wszyscy cali i zdrowi, a przede wszystkim zadowoleni, że to już koniec męczarni