Podchody lelka

Bez wątpienia jest to ptak niesamowity. Widziałem go już wielokrotnie. Nie tylko w locie, sprawnie „ganiającego” za ćmami, ale też i siedzącego na gałęziach wysokich sosen skąd obwieszczał swym terkotem panowanie nad danym zrąbem czy polaną. Miałem też i okazję wyjmować go z ornitologicznej sieci, kiedy to początkowo udając martwego nagle z głośnym sykiem otwierał swoją ogromną czerwoną paszczę w nadziei, że się wystraszę.  Kiedy jednak pojawiła się kolejna szansa bliskiego, bardzo bliskiego spotkania z „ptakiem – ćmą” nie zastanawiałem się nawet przez chwilę.

Dzięki Grzegorzowi Sierockiemu i Pawłowi Rotmańskiemu w ostatni poniedziałek mogłem uczestniczyć w bezkrwawych łowach w zacnym gronie fotografów przyrody, których celem był właśnie lelek. W okresie jesiennym migrujące lelki najłatwiej spotkać na łąkach, ugorach i otwartych terenach ruderalnych. Zaczynają intensywnie żerować przed czekającą je długą wędrówką na południe Afryki. Po aktywnym polowaniu bardzo chętnie siadają na piaszczystych czy żwirowych drogach i wydawać by się mogło, że to wtedy ot taka bagatelka. Podjeżdża się samochodem, wysiada i robi zdjęcia w świetle samochodowych lamp . O nie, nie. Nie jest to takie proste. Trzeba mieć przede wszystkim dużo szczęścia i trafić na odpowiedniego osobnika, który ufny swym maskującym barwom ignoruje światło i pracujący silnik samochodu. Dalej spokojnie opuścić auto nie zamykając za sobą drzwi i jeszcze trochę się poczołgać po wojskowemu, starając się nie rzucać cienia na siedzącego lelka. Jeżeli ptak jeszcze nie uciekł wtedy pozostaje już tylko „walczyć” z ustawieniami w aparacie 😉 .

W ten poniedziałkowy wieczór w okolicach Puław spotkaliśmy kilka lelków jednak tylko jedna samica była dla nas łaskawa 😉 fot. Grzegorz Sierocki

Kilka zdjęć więcej w galerii http://stanislawczyz.pl/?page_id=10755 Zapraszam, jak zwykle, gorąco 🙂