Pośrodku Atlantyku czyli rzecz o AZORACH (wrzesień/październik 2014)

IMG_9779_cr

Na przestrzeni 650 km, dosage po?rodku Atlantyku, dosage rozci?ga si? archipelag 9 wysp wulkanicznych. To Azory, ask autonomiczny obszar przynale?ny do Portugalii. Najdalej na zachód, a wi?c najbli?ej brzegów Ameryki Pó?nocnej znajduj? si? dwie wyspy: Flores i male?ka Corvo. Kawa?ek l?du po?rodku bezmiaru wód to, dla zab??kanych i wyczerpanych w?drówk? ptaków migruj?cych z pó?nocnych obszarów Ameryki, które przez silne wiatry zosta?y „zwiane” z obranej trasy, ostatnia deska ratunku aby prze?y?.

Azory_mapa

Corvo dla ptasiarzy zosta?o „odkryte” blisko 10 lat temu. To tutaj Peter Alfrey w pa?dzierniku 2005 roku, po przej?ciu sztormu zaobserwowa? 52 osobniki z 17 gatunków ptaków ze ?ródl?dzia Ameryki Pó?nocnej (Alfrey P. et all. 2010.”Birding on Corvo, Azores, and Nearctic vagrants in 2005-09″. Dutch Birding 32:299-315). To spowodowa?o, ?e Corvo jest corocznie w okresie pa?dziernika odwiedzane przez kilkudziesi?ciu ptasiarzy z ca?ej Europy, a jedyny hotel na wyspie, ma zarezerwowane pokoje w tym miesi?cu na kilkana?cie lat do przodu :-). W 2013 roku pierwsz? ekip? ptasiarsk? z Polski, która dotar?a na Corvo tworzyli: Radek Gwó?d?, Pawe? Malczyk, Zbyszek Kajzer, Marcin So?owiej i Wojtek Mi?osz.

corvo map 1
Corvo zajmuje powierzchni? ok. 17 km kw. Numerami oznaczono dolinki: 1 – Tennessee valley; 2 – Riberia da Lapa; 3 – Ribeira da Ponte; 4 – Coroa do Pico; 5 – Ribeira do Vinte; 6 – Ribeira do Poco de Aqua; 7 – Fojo; 8 – Ribeira de Cancelas; 9 – Ribeira do Cantinho; 10 – Lighthouse valley

 

Zach?cony opowie?ciami ch?opaków postanowi?em i ja spróbowa? ptaszenia na Corvo, cho? przestrzegano mnie, ?e nie b?dzie ?atwo. Istotnie, przekona?em si? o tym na w?asnym organizmie. Ale prze?y?em i … wracam tu w przysz?ym roku :-). A moimi wspó?towarzyszami byli: Radek Gwó?d?, Micha? Zawadzki „Zawa” i Marcin So?owiej „S?owik”.

30.09.

Gil azorski  Pyrrhula murina endemiczny gatunek wyst?puj?cy jedynie na azorskiej wyspie Saõ Miguel  w liczbie oko?o 800 osobników to nie ma?a gratka dla ptasiarza. Jeszcze do niedawna by? gatunkiem skrajnie zagro?onym (w latach 70. XX wieku pozosta?o jedynie ok. 40 par), bezlito?nie t?piony przez sadowników za objadanie p?czków drzewek pomara?czowych. Na szcz??cie w por? podj?to dzia?ania ochronne i co najwa?niejsze, z dobrym skutkiem.

Nasz samolot nadrobi? znaczn? cz???  z 40- sto minutowego opó?nienia. Na lotnisku im. Jana Paw?a II w Ponta Delgada szybko uwijamy si? z formalno?ciami w wypo?yczalni samochodów (zas?uga „S?owika”). Jedziemy g?ówn? drog? z Ponta Delgada w kierunku wschodnim. Tam w?a?nie na obszarze wokó? Pico da Vara znajduje si? gilowe królestwo. Mamy oko?o 4-ech godzin do zachodu s?o?ca.  Czy to nam wystarczy ? Za Povoação odbijamy na górsk? drog? w kierunku Nordeste. Warunki jazdy ulegaj? diametralnej zmianie na gorsze, ale za to krajobrazy jak z bajki. W?wozy, bujna ro?linno?? niczym z tropikalnych lasów deszczowych, Pittosporum undulatum, Clethra arborea, Hedychium gardnerianum, fantastyczne lasy kryptomeriowe Cryptomeria japonica i laurowe, drzewiaste paprocie. Co tu musi si? dzia? wiosn?, kiedy ro?linno?? zakwita ?

IMG_9713_cr

IMG_9719a

IMG_9725a

IMG_9727a

IMG_9729_cr

IMG_9716a

IMG_9706a

W pewnym momencie, przed Miradouro da Serra Tronqueirra, dostrzegamy 2 szaro-brunatne ptaki, które przemieszczaj? si? tu? przy drodze w niskich zadrzewieniach. JEST ! JEST ! JEST ! :-).  Obserwujemy w?a?nie doros?ego i m?odego osobnika gila azorskiego. Ptaki ?erowa?y wcze?niej na ulubionej Pelargonium capitatum.  S?ycha? charakterystyczne pogwizdywania, dla nas brzmi?ce tak samo jak u „naszego” gila. Oba ptaki nie s? zbytnio p?ochliwe i bez wi?kszego wysi?ku zdobywamy ich foty. W ko?cu m?odzik udaje si? za swoim rodzicem, znikaj?c nam z pola widzenia. Jedziemy kawa?ek dalej, zostawiamy samochód przy drodze. Kilkadziesi?t metrów dalej obserwujemy kolejnych 8 ptaków. Gile uwijaj? si? w?ród krzewów laurowych i na ga??zkach m?odych kryptomerii. „Zawa” szybko oblicza, ?e widzieli?my 1% ca?ej populacji gili azorskich :-). Radek zastanawia si?,  czy kto? z polskich ptasiarzy ma ju? na swojej li?cie ten gatunek. Tego nie wiemy. W ka?dym razie na pewno jeste?my jednymi z niewielu Polaków, którzy gile azorskie widzieli w terenie, a na dodatek mamy bardzo dobre zdj?cia i nagranie jego g?osu. Przy zaparkowanym samochodzie, tak na po?egnanie chyba, przelatuj? nad naszymi g?owami kolejne trzy osobniki.

IMG_6678_cr
Gil azorski (Pyrrhula murina) – ptak m?ody
IMG_6691_cr
Gil azorski (Pyrrhula murina) – ptak doros?y
IMG_6692_cr
Gil azorski (Pyrrhula murina) – ptak doros?y

 

Rozentuzjazmowani spotkaniem z priolo (tak po portugalsku nazywa si? gil azorski) zatrzymujemy si? w Furnas, gdzie w jakiej? knajpce wcinamy porcje miecznika z frytkami. W drodze na lotnisko jeszcze krótki postój przy gejzerach nad Lagoa das Furnas. Fajna sprawa :-).

IMG_9738a

IMG_9740a

Oczywi?cie gil azorski to nie jedyny gatunek zaobserwowany w ci?gu tych czterech godzin sp?dzonych na Sao Miguel. Do listy azorskiej dosz?y jeszcze: czapla siwa?yska, krzy?ówka, cyraneczka, kos, zi?ba, rudzikmysikrólik, szpakrybitwa rzeczna, kamusznikpliszka górska, go??b miejski, astryld falisty, myszo?ów, wróbel, szczygie?, mewa roma?ska.
Pó?nym wieczorem docieramy na lotnisko. Mamy tutaj zamiar przenocowa?, czyni?c oszcz?dno?ci w indywidualnych bud?etach. Co prawda lotnisko jest zamykane na noc, ale mi?y pan policjant,  po kosultacji z szefostwem pozwala nam zosta?, zastrzegaj?c,  ?e nie b?dzie mo?na pali?. Biedny „Zawa” 😉

01.10.

Mo?na powiedzie?, ?e noc sp?dzili?my w komfortowych warunkach. Udajemy si? do Horty na wyspie Fajal,  gdzie pó?niej czeka nas jeszcze jedna przesiadka aby dotrze? na „The Rock” (potoczna nazwa Corvo).
Po wyl?dowaniu mamy ko?o 4 godzin do nast?pnego lotu. Udajemy si? zatem najpierw nad brzeg oceanu tu? za lotniskiem po drodze robi?c drobne zakupy prowiantu na ?niadanie. Ca?y czas s?ycha? nawo?ywania przepiórek. W bardzo malowniczym miejscu piknikowym jemy ?niadanie wpatrzeni w ocean, nad którego spokojn? tafl? uwijaj? si? liczne burzyki du?e. Od czasu do czasu przemknie rybitwa rzeczna. W zadrzewieniach odzywaj? si? nie tylko rudziki ale i kanarki. Te ostatnie ciesz? najbardziej „Zaw?”. Postanawiamy wróci? na lotnisko aby z tarasu widokowego popatrze? co dzieje si? na p?ycie lotniska. Podobno lubi? na niej pojawia? si? kuliki. Na miejscu spotykamy Tommygo Frandsena z Danii. Wspólnie skanujemy otwarty teren lotniska. Nasza cierpliwo?? przynosi efekty. Pojawia si? grupa 4 kulików. W?ród nich jeden „podejrzany”. W pewnym momencie ptaki zrywaj? si? i przelatuj? niewielki odcinek, ale znikaj? nam z oczu. Jest prawie pewne ?e w tej grupie jest jeden kulik kanadyjski. To „prawie” musi by? pewne. Zbieramy si? szybko i czym pr?dzej pod??amy ulic? wzd?u? ogrodzenia lotniska bo za chwil? ma startowa? samolot, który zapewne sp?oszy ptaki. Po chwili widzimy kuliki. Rzeczywi?cie w tej grupie jest kulik kanadyjski. Sp?oszony warkotem silników samolotu podrywa si? do lotu pokazuj?c ciemno ubarwiony grzbiet co jest cech? diagnostyczn?. Mamy wi?c pierwszego „amerykanina”. Wracamy na lotnisko. Spotykamy si? z kolejnymi ptasiarzami lec?cymi „walczy?” na Corvo. Okazuje si? jednak, ?e dzisiaj tam nie dolecimy. Samolot, który mia? nas tam zawie?? podczas l?dowania … z?apa? gum?. Kilka godzin oczekiwania m.in. na mechanika,  który musia? sk?d? przylecie?, ko?o które musia?o sk?d? przylecie?, a poza tym  ka?dy z licznej grupki „znawców” zgromadzonych przy samolociku musia? chyba wyrazi? swoj? opini? co do „kapcia”,  kopi?c opon?. W ko?cu jest decyzja, lot jutro, podró?ni do hotelu (Fajal Resort Hotel ****), gdzie czeka na nas obiadokolacja a rano ?niadanie. A to wszystko na koszt linii lotniczych SATA. Jak to mówi? nie ma tego z?ego co by na dobre nie wysz?o. Przynajmniej si? wyk?piemy i wygodnie wy?pimy 🙂

IMG_6777_cr
Kulik kanadyjski (u do?u) i kulik mniejszy (u góry)
konsylium
Kape?. Co by tu zrobi? ? – konsylium trwa.

 

02.10.

Wreszcie docieramy na Corvo. Pogoda fantastyczna. Niestety wiatr wschodni nie wró?y obecno?ci gatunków ameryka?skich. Rozbijamy namioty na campingu (za free). Moje obawy, ?e pod?o?e b?dzie bardzo twarde nie sprawdzi?y si?. Tak wi?c gwo?dzie targane z Polski, maj?ce zast?pi? szpilki, by?y nie potrzebne. Nasze obozowisko powstaje do?? sprawnie i po oko?o pó? godziny ruszamy na rekonesans. Radek ze „S?owikiem” pokazuj? miejsca opowiadaj?c co i gdzie by?o obserwowane. Tutaj praktycznie ka?da k?pa tamaryszku, ka?de poletko kukurydzy, ka?da dolinka ma swojego skrzydlatego bohatera. Dochodzimy do lotniska. Ch?opaki rozpoznaj? kierowc? busa, który akurat podjecha? z lud?mi. Facet – taksówka robi niez?y interes na ptasiarzach. W?a?nie  kupi? trzeciego busa. Ma po prostu monopol. Jedziemy z nim pod sklep. Us?uga grzeczno?ciowa. Przy sklepie spotykamy Tommyego Frandsena i pozosta?ych ptasiarzy,  którzy wraz z nami przylecieli na Corvo. Tommy proponuje pierwszy rekonesans  w dolinkach. Nie odmawiamy. Szybkie zakupy picia i w gór?. Ka?dy przejazd w gór? w tym roku 2,5 €. Pan taksówkarz jest dobrze zorganizowany – ma przygotowan? list? na której stawiamy przy swoim imieniu kresk?. Wchodzimy w dolink? która nazywa si? Riberia da Ponte. Frycowe trzeba zap?aci?. Ju? po chwili le?? jak d?ugi. Na szcz??cie r?ka na któr? upad?em wytrzyma?a. To by? ?liski kamie?. A dolinka przypomina mi deszczowy las tropikalny z Tobago, co prawda nie ma tu tylu ptaków i odg?osów ale ta ro?linno?? – powalaj?ca. Dos?ownie – bo tak zapatrzony w ziele? le?? po raz drugi. Tym razem po?lizg na gliniastej glebie. Z ptaków p?osz? s?onk?.  Wychodzimy z dolinki. „S?owik” proponuje „spacer” po ??kach powy?ej drogi. Mo?e uda si? spotka? bekasa ameryka?skiego albo jakiego? ?wiergotka ? Mozolnie pniemy si? do góry. Powoli zaczyna u mnie dawa? o sobie zna? ca?kowity brak kondycji. Przechodzimy przez pierwsze murki – ogrodzenia z ustawionych na sobie kamieni, oczywi?cie niczym nie zwi?zanych ze sob?. Konstrukcja jest do?? lichawa, chybotliwa no a zasad? jest,  ?e je?eli si? taki murek rozwali trzeba go naprawi? i to od razu. Uff !!! Str?cam jedynie pojedyncze kamienie. Z bekasów trafiamy jedynie na kszyki, a ?wiergotków nie ma wcale. W?ród pas?cych si? krów,  ?eruj? kamuszniki. Schodzimy do miasteczka. Nie wiem co jest gorsze, czy podchodzenie czy schodzenie w dó? ? Dla kogo? bez kondycji nie ma to chyba znaczenia. Dostaj? niez?y wycisk. Na Corvo, poza terenem lotniska, nie ma praktycznie p?askich obszarów. W starym porcie do woli mo?emy si? naogl?da? i obfotografowa? biegusa bia?orzytnego,  który ?erowa? z piaskowcami. Wypatrzy? go Daniel, sympatyczny starszy Francuz, zreszt? widzia? te? wcze?niej przelatuj?c? warz?ch?. No i mu si? oberwa?o, ?e nie nada? tych obserwacji przez radio. Warz?cha podobno druga dla Azorów !

IMG_9760a
Bujna ro?linno?? w dolinie da Ponte
IMG_9763a
W dolince da Ponte
IMG_9767a
Pastwiska poprzedzielane murkami
IMG_9836a
Vila do Corvo
IMG_6974_cr
Biegus bia?orzytny w starym porcie

 

03.10.

Moje urodziny :-). Wypada?oby zrobi? sobie jaki? prezent na list?. Tymczasem przyjmuj? ?yczenia i … nie ma zmi?uj. Dzisiaj wizyta w kalderze. Pogoda ca?y czas ?yleta. Do kaldery udaje si? wi?kszo?? ptasiarzy. Taksówkarz dowozi nas pod sam? kraw?d? wulkanu. W dole w?ród zieleni ??k b?yszcz? si? szmaragdowe jeziorka. Im ni?ej tym robi si? wilgotniej. P?oszymy pierwsze bekasy. Niestety to tylko „nasze” kszyki. Co chwila z brzegu p?oszymy pliszki górskie. Wysoko nad kalder? przelatuje warz?cha. Nie wiadomo kiedy ptak wyl?dowa? i po kilku minutach naszego marszu, mamy okazje stan?? z ni? oko w oko. A ?e m?oda warz?cha jest wyj?tkowo tolerancyjna wi?c dla wi?kszo?ci z nas staje si? obiektem sesji fotograficznej :-). Kaldera mia?a by? miejscem, gdzie powinni?my zobaczy? br?zówki. P?osz? si? jedynie krzy?ówki. Obchodzimy jeziorka dooko?a. W dalszym ci?gu id?c co jaki? czas wyp?aszamy bekasy. W pewnym momencie jeden z nich wydaje si? nam by? bekasem ameryka?skim. „S?owik” robi zdj?cia dokumentacyjne. Trzeba to b?dzie jednak skonsultowa?. Mozolnie podchodzimy na kraw?d? krateru. Schodzimy z Radkiem w dó?. „Zawa” ze „S?owikiem” gdzie? zostali jeszcze u góry. Docieramy do knajpy „U de Niro” (to taka nasza nazwa restauracji przy lotnisku, której w?a?ciciel troch? fizjonomi? przypomina tego znanego aktora ;-)). Jemy hamburgery, popijamy kim? (bardzo dobry napój – polecam), lookamy w internet. Nogi bol? jak cholera. Troch? mnie smuci, ?e nie mam prezentu na urodziny czyli nowego gatunku. No ale nic na to nie poradz?. Docieramy do namiotów. I ju? prawie zalegam na krótki odpoczynek, kiedy w radio pojawia si? komunikat: ?wiergotek bagienny przy górskich zbiornikach wodnych !!! No to do dzie?a. ?ci?gamy taksówk?, do??cza jeszcze do nas Lars i jazda. Nasz kierowca dowozi nas najwy?ej jak si? da, ale to i tak trzeba jeszcze i?? kilkaset metrów pod gór?. Na szcz??cie nie jest ju? tak stromo. Oczywi?cie zostaje z ty?u. Kiedy dochodz? do zbiornika ?wiergotka ju? nie ma. Radek i Lars jeszcze si? na niego za?apali. Na miejscu jest jeszcze „Zawa”, „S?owik” i Daniel z Francji, który tego ptaka wypatrzy?. Obchodzimy wyschni?ty, niewielki zbiornik dooko?a. Niestety ?wiergotka nie ma, za to przy niewielkiej ka?u?y na ??ce obserwujemy biegusa bia?orzytnego. Czy?by taki pech ? Daniel, „Zawa” i „S?owik” schodz? w dó? przez ??k?, ja z Radkiem idziemy drog? troszk? w gór? w kierunku drugiego zbiornika. Za chwilk? „Zawa” informuje, ?e przy nich s? 2 ?wiergotki bagienne. Widzimy je, ptaki ewidentnie reaguj? na odtwarzany g?os, zbli?aj?c si? do nas. Super !!!! ?wiergotek bagienny na urodziny !!!

IMG_9785a
Wn?trze wulkanu tzw. kaldera
IMG_7091_cr
Warz?cha
IMG_7094_cr
Warz?cha – ziewa jej si?
IMG_7215_cr
Biegus bia?orzytny
IMG_7240_cr_cr
?wiergotek bagienny
IMG_7243_cr_cr
?wiergotek bagienny

 

04.10.

Po wczorajszym bardzo m?cz?cym dniu, postanowi?em dzisiaj da? mym nogom odpocz??. Radek pojecha? w jak?? dolink?,  ja do??czy?em na chwil? do Larsa Mortensena, „S?owika” i „Zawy”, którzy wybrali si? na pola w okolicy campingu. Pozostali z „Comodoro” w wi?kszo?ci pojechali w rejon „mountain reservoir”, gdzie wczoraj Daniel z W?och widzia? stadko ok. 15 ?wiergotków ??kowych. Nie ma si? co dziwi? – to by?oby pierwsze stwierdzenie dla Corvo.
Przed nami kolejny dzie? pi?knej pogody, ca?y czas niestety wiatr nie wieje z po??danego pó?nocno-zachodniego kierunku. W okolicy pla?y za campingiem obserwujemy m?od? warz?ch?, która przelecia?a z kaldery. „Zawa” puszcza informacj? w eter. Musia?em czym pr?dzej tchn?? ?ycie w mojego mobila, jedyny ?rodek ??czno?ci z ch?opakami. Co prawda komunikacja pomi?dzy ptasiarzami na wyspie odbywa si? za pomoc? radiotelefonów, no ale mój nie by? powiedzmy jeszcze tego dnia gotowy. Chwil?, d?u?sz? chwil?, sp?dzi?em wi?c w restauracji przy lotnisku, korzystaj?c z pr?du a przy okazji spijaj?c kaw? i pa?aszuj?c tosty. W starym porcie z siewkowców tylko pojedynczy piaskowiec. Okaza?o si?, ?e pozosta?e piaskowce i biegus bia?orzytny biegaj? po p?ycie lotniska. Robi? zakupy m.in. wody i baterii do radiotelefonu, zanosz? ci??ary do namiotu i wracam na obszar tzw. „middle fields”. Nie odkrywam nic ciekawego. W pewnym momencie dzwoni Radek z informacj?, ?e w rejonie wzgórza nad punktem widokowym lataj? 2 jaskó?ki rdzawoszyje.  Biedne me nogi, z relaksu nici. Zapycham wi?c w rejon sklepu, gdzie czeka na mnie Radek i dalej w gór?. Po drodze spotykamy „S?owika”. To wzgórze ma oko?o 370 m n.p.m. Na miradoro spotykamy jednego z Finów (Kari Haataja),  który informuje nas jak dalej i??. Niestety w pewnym momencie musimy zej?? z utwardzonej drogi i w?drowa? na prze?aj trawersuj?c strome, trawiaste zbocze. Na szcz??cie po drodze mamy do pokonania tylko dwa murki. Jest informacja od Larsa który jako pierwszy dosta? si? na szczyt, ?e widzi jaskó?ki, lataj?ce nad dolink? pomi?dzy wzgórzem a punktem widokowym. Za chwil? ca?a nasza czwórka, cho? z ró?nych miejsc, ogl?da jaskó?ki rdzawoszyje, m?od? i doros?? :-). Po zej?ciu z góry, w moim wykonaniu by?o to raczej cz?apanie, docieramy do knajpy przy lotnisku na tradycyjnego cheeseburgera i frytki, a nast?pnie do namiotów. Padam. Wieczorem wybieramy si? do baru na wspóln? kolacj?. Okaza?o si?, ?e ze ?wiergotków ??kowych nic nie wysz?o, za to widziano 5 ?wiergotków bagiennych – podobno najwi?ksze stado w WP.

cliff-swalow
Jaskó?ka rdzawoszyja – 7 stwierdzenie dla Azorów
IMG_9787a
Wybrze?e Corvo przy starym porcie, w g??bi wyspa Flores odleg?a o oko?o 8 km.
IMG_9790a
Zachód s?o?ca

 

05.10.

Dzie? zaczyna si? wed?ug utartego ju? scenariusza. Wstajemy o 7 (czasu lokalnego), jest jeszcze ciemno. Szybka toaleta, kawka (dzi?ki maszynce benzynowej „S?owika”, bo pomys? z grza?k? elektryczn? okaza? si? chybiony – na campingu nie ma pr?du, a poza tym i tak spali?a si? na lotnisku w Ponta Delgada), pakowanie plecaka i tu? przed 8 podje?d?a po nas taksówka, któr? podje?d?amy po innych pod hotel. Dzisiaj jedziemy do Lighthouse valley. Pogoda zdecydowanie si? zmieni?a. Chmury zasnu?y niebo i co najistotniejsze zacz??o wia? od zachodu. Dolinki na Corvo to poro?ni?te przypominaj?c? tropikalne lasy deszczowe ro?linno?ci?, ci?gn?ce si? kilkaset metrów ka?da wzd?u? okresowych potoków. Jest ich w sumie kilka. Ka?da, to potencjalne miejsce aby spotka? lasówki czy te? inne ameryka?skie wróblaki. Na to liczymy i my dzisiaj. Zasiadamy na obrze?ach Lighthouse valley i nas?uchujemy. „S?owik” i Radek próbuj? wabi? g?osem wireonka czerwonookiego, ale g?ównie reaguj? lokalne zi?by z podgatunku moreletti. Postanawiamy wraca?. Id?c w rozproszeniu po stoku w pewnym momencie Radek puszcza w eter komunikat: SNOWY OWL !!! Prawie „wszed?” na sow? ?nie?n?, która pa?aszowa?a mew?. Wystraszona sowa odlatuje na szcz??cie tylko par?dziesi?t metrów i l?duje na ??ce. Za chwil? wszyscy mo?emy j? obserwowa?. To samica, która jest najwyra?niej w trakcie pierzenia piór skrzyde?. Ptak widz?c zainteresowanie nim, oddala si? w ?mieszny sposób id?c i podskakuj?c przez mokr? traw?, by na koniec wskoczy? na murek b?d?cy ogrodzeniem pastwiska. Ch?opaki s? przeszcz??liwi :-). Wiedzieli?my, ?e sowa ?nie?na by?a raportowana z s?siedniej wyspy Flores, i nawet by?y zap?dy ?eby tam si? uda?, co jest skomplikowanym przedsi?wzi?ciem. To jednak ju? poza nami :-). Na sow? ?ci?gaj? pozostali ptasiarze. My dumni z osi?gni?cia Radka wracamy do miasteczka.
To niew?tpliwie by? polski dzie? :-). Ciekawe co przyniesie jutro. Ca?y czas wieje od zachodu.

WP_20141006_003a
Wstajemy kiedy jest jeszcze ciemno
IMG_9796a
W rejonie Lighthouse valley
IMG_7418_cr
Sowa ?nie?na – samica.
IMG_7431_cr
„Polska” sowa ?nie?na – 6 stwierdzenie dla Azorów
IMG_9805a
Jedna z uliczek w Vila do Corvo
IMG_9807a
Jedna z uliczek w Vila do Corvo
IMG_9808a
Czasami jest naprawd? w?ziutko

 

06.10.

No i chyba przesadzi?em z napojami z lodówki. Budz? si? z bólem gard?a. Radek ze „S?owikiem” wybieraj? si? w gór?,  ja z „Zaw?” zostajemy na dole. Ca?y wulkan w g?stych chmurach, pewnie b?dzie pada?. Wieje ju? mocno z zachodu. W dniu dzisiejszym przyby?o na wysp? kolejnych kilkunastu ptasiarzy. Ale nowych ptaków brak. Po po?udniu w starym porcie pojawi? si? biegus malutki, rzadki go?? tutaj. Oczywi?cie wzbudzi? nie ma?e zainteresowanie, tym bardziej, ?e da? si? fotografowa? z bliska. Warz?cha w lagunie ko?o campingu obecna ca?y czas. Trafi? nam si? te? leucystyczny wróbel. W?ród ptasiarzy atmosfera wyczekiwania. Jutro w teren ruszy ponad 20 osób. Nie ma si?y co? musi wypali?.

IMG_7533_cr
Biegus malutki
IMG_7566_cr
Biegus malutki
IMG_7495_cr
Leucystyczny wróbel
IMG_7505A
Endemiczna Azorina vidalii

 

07.10.

Jednak nie wypali?o. W nocy zacz??o mocno wia? (to dobrze) ale te? i pada? (to ?le). W gór? wybra?o si? niewiele osób. Na dole kilkukrotnie obeszli?my i k?py tamaryszku i pola. I nic. Co niektórzy obserwowali ptaki morskie. Najlepsze miejsca na seawatching to kibelek na campingu oraz m?yny przy lotnisku. Oby?o si? bez fregat ;-), ale ch?opaki wypatrzyli burzyka szarego. Inni wcze?niej mieli m.in. burzyki wielkie w liczbie 7 ptaków. To wszystko w?ród setek burzyków du?ych. W porcie poprawiaj?c  uj?cia biegusów: bia?orzytnego i malutkiego,  by?em ?wiadkiem walki pomi?dzy nimi, chyba o lepszy, obfitszy w pokarm, fragment betonowej pochylni oblewanej falami oceanu. Co ciekawsze agresorem by? mniejszy biegus malutki. Zreszt? popatrzcie na zdj?cia. Daniel Occhiatto z W?och wieczorem przyzna? si?, ?e w dolince  Fojo widzia? jak?? lasówk?, w typie Tennessee lub Orange-crowned Warbler, czyli takie „nijakie”. No có?, wiadomo co b?dziemy robi? jutro rano :-).

IMG_7610_cr

IMG_7611_cr

IMG_7612_cr

IMG_7613_cr

IMG_7614_cr

IMG_7629_cr

IMG_7630_cr

WP_20141007_001a
Dobrym miejscem na seawatching jest albo kibelek na campingu (na zdj?ciu Mika Bruun, Radek, „Zawa” i „S?owik”) …..
IMG_7762a
…albo m?yny ko?o lotniska (na zdj?ciu Radek – ten ziewaj?cy z nudów bo lataj? tylko „corysy” i „Zawa”)

 

08.10.

Z du?? nadziej? wchodzi?em w dolink? Fojo. Nie ukrywam, ?e bardzo chcia?em podczas mojego debiutu na Corvo zobaczy? chocia? jedn? lasówk?. Oprócz naszej czwórki dolink? od rana penetrowali Finowie: Mika i Kari. Niestety nawet wabienie nie pomog?o. Schodzimy z Radkiem do wsi, mijaj?c po drodze 3 … sierpówki (nowy rekord dla Corvo ;-)). Wypogodzi?o si? ale praktycznie przesta?o wia?. Du?a cz??? ptasiarzy wybra?a si? dzisiaj na Sao Miguel aby zaliczy? b?otowca. Wróc? w pi?tek samolotem, którym my b?dziemy opuszcza? Corvo. Opuszcza nas i Lars. Na wysp? przybywaj? kolejni ptasiarze, kolejne kilkana?cie par oczu. W?ród nich Ernie Davis, bardzo sympatyczny starszy pan, lider rankingu ptasiarzy WP z liczba 828 gatunków (to jaki? kosmos !) oraz nasi – Zbyszek Kajzer i Andrzej Ko?micki. Przy naszych namiotach próbuje znale?? co? do jedzenia warz?cha (ci?gle ta sama). Od Tommyego Frandsena dostali?my info, ?e by? widziany brodziec plamisty.  Szukamy na ca?ej d?ugo?ci wybrze?a od laguny za campingiem po nowy port – bez sukcesu. Czy w ko?cu nam si? poszcz??ci ? Wieczorem znów mocno zacz??o wia? od zachodu.

IMG_9815a
W dolince Fojo
IMG_9826
W dolince Fojo
IMG_7670_cr
B?d?c na Corvo trzeba zwraca? uwag? na ka?de, nawet wydawa? by si? mog?o, pospolite ptaki. Bo ta „pospolito??” ma tutaj zupe?nie inny wymiar. Ta sierpówka to jedna z pierwszych na Corvo 🙂
IMG_7673
Na ma?ych poletkach uprawia si? g?ównie kukurydz? i dynie
WP_20141007_016a
Taki sobie landszafcik 😉
WP_20141008_001a
Jedna z zagród przy g?ównej drodze
IMG_9839
Odwiedziny warz?chy

 

09.10.

Dzie? rozpocz?? si? na smutno. Pierwszy wgl?d w lagun? i widzimy martw? warz?ch? :-(.  Bidula chyba jednak nie mia?a co tutaj je??. Zbyszek z Andrzejem wybrali si? – co nie dziwota – na sow? ?nie?n?. My zostali?my szukaj?c, bez powodzenia, brod?ca plamistego z wczoraj. Ko?o po?udnia jest komunikat z Tennessee valley – Josh Jones obserwuje ?uszcza strojnego. Radka to nie rusza, widzia? w zesz?ym roku, no ale my z „Zaw?” nie mo?emy odpu?ci?. Taxi i jazda pod gór?. Postanowili?my dotrze? do doliny „od góry”. Do?? szybko docieramy na szczyt (czy?by ju? powoli mój organizm si? przyzwyczai? do wysi?ku ;-)). Niestety mamy k?opoty z namierzeniem Josha i b?d?cego z nim Bosse Carlssona. W ko?cu si? udaje. Schodzimy do nich. Niestety ?uszcz gdzie? przepad?. Próby zwabienia go na g?os te? nie daj? rezultatu. Docieraj? z do?u Zbyszek z Andrzejem. Josh przyznaje, ?e oprócz ?uszcza mia? te? dzisiaj w tym miejscu ?uszczyka indygowego. Cholera ! Zacz??o si? a my musimy wyje?d?a?. Josh schodzi w dó? doliny, my jeszcze zostajemy z nadziej?, ?e przynajmniej jeden z widzianych „ameryka?ców” powróci. Up?ywa mo?e kwadrans – Josh nadaje kolejny komunikat: ” Scarlet Tanager”. P?dzimy w dó?. Nie jest to ?atwe, stoki zaros?y je?ynami, których p?dy blokuj? skutecznie nogi. O wywrotk? nie trudno, o czym przekonuje si? i ja i Zbyszek. Ale w ko?cu docieramy do Josha, od do?u nadci?gaj? inni. Piranga szkar?atna to gatunek zacny st?d takie zainteresowanie :-). Ptak jest aktywny ruchowo, ale bez trudu daje si? obserwowa? i fotografowa?. To m?ody samczyk. Nasyceni widokiem schodzimy w dó?. Pó?nym popo?udniem w tamaryszkach, nie daleko od campingu Bosse obserwuje wireonka czerwonookiego. Jestem akurat przy namiocie. Biegiem p?dz? w to miejsce. Za chwile pojawiaj? si? i inni. Niestety dzisiaj ju? tego ptaka nie wypatrzymy, za to z poletka dyniowego zrywa si? brodziec ?ó?tonogi, który nie mo?e jako? znale?? sobie miejsca i co chwil? jest raportowany przez radio z ró?nych miejsc wybrze?a w Villa do Corvo.

IMG_7728_cr
Piranga szkar?atna – 12 stwierdzenie dla Azorów
IMG_7735_cr
Piranga szkar?atna
IMG_7754_cr
Piranga szkar?atna

 

10.10.

No có?, nasz pobyt na Corvo powoli dobiega ko?ca. Zostaj? d?u?ej Zbyszek Kajzer i Andrzej Ko?micki. Po nocnych opadach troch? si? rozpogodzi?o wi?c w sprzyjaj?cych warunkach mo?emy zacz?? zwija? namioty i rozpocz?? pakowanie. W Tennessee valley nadal piranga szkar?atna, a po chwili kolejny komunikat z tego miejsca – ?uszcz strojny. No niestety, co prawda brzmi bardzo kusz?co, ale nie damy ju? rady. Nasz samolot przywozi liczne grono ptasiarzy, którzy wybrali si? zalicza? b?otowca. Na szcz??cie nie ma opó?nie? wi?c jest nadzieja, ?e i nam si? uda zobaczy? tego siewkusa. ?egnamy si? z naszymi kolegami: „See You in next year”. Startujemy. Po drodze, krótka przerwa w Horcie na wyspie Fajal i lecimy dalej. Baga?e mamy nadane do Lizbony wi?c nie tracimy czasu po wyl?dowaniu w Ponta Delgada na Sao Miguel. Pakujemy si? do „merca” i jedziemy do odleg?ej kilka kilometrów oczyszczalni ?cieków – miejsca, które upodoba? sobie b?otowiec. Umawiamy si? z taksówkarzem, ?e wróci po nas za godzin?. Interesuj?cy nas obiekt namierzamy ?atwo i szybko. Ptak ?eruje w towarzystwie innych siewkowatych, a poniewa? wybrze?e jest kamieniste, co chwila co silniejsza fala, zmusza b?otowca do pokazania si? z rozwini?tymi skrzyd?ami. Czas mija szybko. Taksówkarz przyby? punktualnie. Wracamy na lotnisko.

IMG_7823_cr_cr
B?otowiec – to dopiero 5 stwierdzenie dla Azorów i 11 dla Zachodniej Palearktyki
IMG_7829_cr_cr
B?otowiec
IMG_7833_cr_cr
B?otowiec

 

A tymczasem na Corvo: kolejny ?uszcz strojny, ?uszczyk indygowy, wireonek czerwonooki, siewka szara, ry?ojad, brodziec plamisty. No có?, pewnie z ka?dym dniem b?dzie ciekawiej. Trzeba uzbroi? si? w cierpliwo?? i przyby? na „The Rock” nast?pnej jesieni. Ju? nie mog? si? doczeka? :-).