Kaukaskim szlakiem czyli o wyprawie Częstochowskiej Grupy OTOP do Gruzji i Armenii ‚ 2016

Termin: 25.04 – 07.05.2016

Uczestnicy: Stanis?aw Czy?, site Ireneusz Wo?niak, link Marcin Borowik i Damian Celi?ski

Relacj? z tej jak?e udanej, zdaniem wszystkich jej uczestników, typowo ptasiarskiej wyprawy zaczn? nietypowo – od ko?ca czyli od posumowania ?. Dlaczego ? Relacja jest wyj?tkowo d?uga i tylko dlawytrwa?ych. Dla minimalistów – co najistotniejsze w skrócie.

ZACZYNAM WI?C OD KO?CA 

Podsumowanie

S?dzi?em do tej pory, ?e to Turcja jest tym najlepszym obszarem w WestPalu na ptaki. Po tej wyprawie zmieni?em jednak zdanie 🙂 .  Przede wszystkim tutaj mniej si? trzeba naje?dzi?, a wi?c jest i mniej m?cz?co i bardziej ekonomicznie, i chyba jednak bardziej bezpiecznie, cho? sytuacja na pograniczu arme?sko-azerskim ca?y czas napi?ta.  Pi?kne widoki, fajni, ?yczliwi ludzie. A to, co i ile  mo?na zobaczy? w ?wiecie ptasim, powala  🙂 .

??cznie w 11 dni przejechali?my 2773 km, przeznaczaj?c na bycie w terenie 151 godz i 12 min co daje ?redni? na dzie? – 13 godz. 45 min 🙂 . Widzieli?my 210 gatunków ptaków (w Gruzji – 155, w Armenii – 181). Ch?opcy mocno wzbogacili swoje ?yciowe ptasie listy Marcin – +63,  Damian – +72 , Irek – +20. Ja w tym towarzystwie wypad?em do?? blado, skromne +7  😉 . No i zupe?nie niechc?cy przeszli?my do historii ormia?skiej ornitologii pierwszym stwierdzeniem kaniuka  🙂 .

Trasa_Georgia_Armenia
Trasa naszej wyprawy
LISTA GRUZJA ARMENIA 2016ver1
                                                            Nasza ptasia lista wyprawowa dzie? po dniu

A na koniec …

…troch? informacji praktycznych:

Przelot tanimi liniami Wizzair z Katowic do Kutaisi. Baga? du?y p?atny 1 na dwóch (23 kg – wystarcza, przynajmniej nam wystarczy?o). Koszt lotu to oko?o 500 – 600 z? (bywa taniej). Mo?na LOT-em do Tbilisi ale jest to wersja najcz??ciej dro?sza. Wypo?yczenie samochodu terenowego (absolutna konieczno?? zwa?ywszy na jako?? dróg bocznych !!!!): www.4x4carrental.ge (bez obci??ania karty kredytowej, p?atno?? gotówk? w USD). Wysz?o oko?o 250 USD na osob? za ca?o?? z op?at? za zezwolenie na wjazd wypo?yczonym autem na teren Armenii (dokument notarialny). Na granicy arme?sko – gruzi?skiej zarówno w jedn? jak i w druga stron? op?ata po 11 lari czyli w sumie oko?o 10 euro (w dwie strony). Na granicy te? trzeba wykupi? ubezpieczenie auta OC/AC/NW wysz?o oko?o 130 lari czyli ok. 60 euro. Je?eli zabieracie ameryka?skie dolary to tylko z „du?ymi” g?owami prezydentów, bo tych z „ma?ymi g?owami” nie wymienicie (przynajmniej w Armenii). Na drogach nie ma k?opotów z policj? drogow?. Trzeba za to uwa?a?, szczególnie w Gruzji, na szalonych kierowców a w obu krajach na zwierz?ta domowe. Noclegi mo?na rezerwowa? np. za pomoc? www.booking.com albo i?? na ?ywio? 😉 . Zaopatrzenie w sklepach na prowincji marne ale podstawowe produkty s?. Dla ducha te?  🙂 .

20160505_181443a
Woda ?wi?cona to raczej nie jest, no chyba, ?e o wielkiej mocy 😉  ( fot. M.Borowik)

 

A TERAZ WERSJA DLA WYTRWA?YCH 

Dzie? 1 – W stron? Kazbeku

Niesamowity ?abi koncert wita nas po wyj?ciu z hali male?kiego lotniska w Kutaisi. Ciekawe co tak nadaje ? ?aby stawiaj? mnie na nogi. Zm?czenie po nerwowym poniedzia?ku i nieprzespanej nocy mija z ka?d? sekund? ?abiego rechotania. Po chwili do naszych uszu przebija si? ?piew zi?by. To ona otwiera nasz? list? wyprawow?. Sprawnie odnajdujemy si? z Zur?, sympatycznym Gruzinem, z którym wcze?niej mailowo, ustala?em wypo?yczenie samochodu. Szybki instrukta? w obs?udze Toyoty Land Cruiser, dostajemy papier na wjazd samochodem do Armenii i jazda. Musz? si? przyzwyczai? to tej maszyny. Du?a troch?. Wje?d?amy na drog? nr 1. No je?eli to ma by? g?ówna droga Gruzji to co b?dzie na innych ? Zapowiada si? niez?e rodeo. Szybko przyzwyczajamy si? do dziur, w?druj?cych krów i szalonych kierowców. Na razie jest p?asko, wszak droga biegnie Nizin? Kolchidzk?, ale góry s? tu? tu?. Od pó?nocy nieod??czny element krajobrazu stanowi? za?nie?one szczyty Kaukazu od po?udnia ni?sze pasma Ma?ego Kaukazu, te? w niektórych miejscach bia?e.  W drodze do Zastaponi, gdzie Zura poleca? nam wymian? pieni?dzy, zaliczamy m.in. jerzyka alpejskiego. Po drodze mijamy liczne stoiska z ceramik?, t? ogrodow? te?. Kiczowaty asortyment zaskakuje ró?norodno?ci?. S? ?ab?dzie, sarenki, bociany ale te? i … gepardy, ?e o „krasnalach” czy muchomorach nie wspomn? 😉 .

_A01
No to ruszamy (fot. M.Borowik)
_A02
Troch? sztuki „ozdobnej” (fot. M.Borowik)
A08
Krowy, nieod??czny element gruzi?skich i arme?skich dróg. Wa??saj? si? tak niby bez celu a samochody maj? gdzie?  😉 .

W Zastaponi Damian gubi komórk? ale na szcz??cie szybko j? odnajduje przy drodze. Odetchn?li?my. Spotykamy si? te? ponownie, zupe?nie przypadkowo, z Zur?, który zaprasza nas na kaw? i jakie? s?odkie wypieki. No i wymieniamy kas?. Niestety ci??ko jest si? dogada? z miejscowymi, no chyba ?e zna si? rosyjski. Ca?e szcz??cie, ?e by?em w miar? pilnym uczniem  😉 .

_A03
Mamy cash, mo?emy „rz?dzi?”   😉 .
A07
A to nasza „bumaga” na mo?liwo?? wjechania wypo?yczonym autem do Armenii. Gdzie s? ukryte moje personalia ? Konkursik bez nagród  😉 .

Za Zastaponi zaczyna by? ju? górzysto. Droga wiedzie wzd?u? doliny Kury. Po oko?o 4 godzinach, nie ma po?piechu, docieramy do Mtskheta, gdzie wje?d?amy na drog? nr 3, s?awn?, znan? ju? w staro?ytno?ci, Gruzi?sk? Drog? Wojenn?. T?dy maszerowa?y wojska naje?d?aj?ce Kaukaz od rzymskich po mongolskie, w?drowa?y karawany kupieckie. Pami?tam j? z kwietnia 2013 roku. To by? horror. Podobno jednak jest ju? du?o lepiej. Si? oka?e. W mojej nawigacji zobaczy?em jakie? zbiorniczki wodne w dolinie Aragvi i co? mnie podkusi?o ?eby zjecha? z g?ównej drogi. Zawsze to szansa na wi?cej ptaków. Zbiorników w sumie nie by?o, przynajmniej z wod?. Troch? ptaków zobaczyli?my, m.in. pleszk? z podgatunku samamisicus. Po mini?ciu wsi Bulachauri to ju? by?a walka momentami o ?ycie. Oczywi?cie wszystko za spraw? drogi, która mo?e kiedy? i by?a ale to by?o daaawno kiedy? ?. Kamienne osuwiska, wyschni?te, g??bokie koryta po okresowych strumieniach, ?ywego ducha coby zasi?gn?? j?zyka. W ko?cu jednak si? uda?o, ale stracili?my mnóstwo czasu i … zdrowia, tego psychicznego oczywi?cie ? . Doje?d?amy do twierdzy Ananuri. Obiekt zamieszczany w chyba ka?dym prospekcie reklamuj?cym uroki Gruzji.  Trzeba przyzna?, ?e zamek którego pocz?tki si?gaj? XII w. pi?knie komponuje si? ze wzgórzami wokó? tworz?c miejsce niezwykle urokliwe. Widok psuj? troch? stragany z pami?tkami no ale tak to ju? jest w wi?kszo?ci turystycznych miejsc.

A09
Tym razem owce 🙂 .
A05
Twierdza Ananuri
jaszczur1
Darevskia caucasica (ang. Caucasian Lizard)

Damian, jak na studenta biologii przysta?o, wykorzystuje ka?dy moment postoju na poszukiwania ró?norodnych okazów. A my korzystamy i si? uczymy 🙂 . Tym razem zdobycz? jest kaukaska jaszczurka Darevskia caucasica. Wracamy si? kilka kilometrów aby sprawdzi? miejscówk? na mucho?ówk? pó?obro?n?. Jest dziupla ale ptaków niestety brak. Mo?e jeszcze nie dolecia?y ? Jest za to mucho?ówka ma?a. Jedziemy dalej, pn?c si? coraz wy?ej. Mijamy Gudauri, podobno zim? t?tni ?yciem za spraw? o?rodków narciarskich, teraz sprawia wra?enie prawie wymar?ego. Od tego miejsca jak pami?tam ko?czy? si? asfalt. Rzeczywi?cie zasz?y zmiany ?. Zatrzymujemy si? przy dziwacznej platformie widokowej. Pojawiaj? si? pierwsze wieszczki, wro?czyki i siwerniaki z podgatunku coutellii.  I tu ma?a dygresja. Nie bez przyczyny podaj? w niektórych przypadkach widziane podgatunki ptaków. Zarówno wspomniana wcze?niej pleszka jak i siwerniak s? na dobrej drodze do „zesplitowania”,  a wi?c podniesienia do rangi gatunków 🙂 .  Po kilku kilometrach wje?d?amy na prze??cz D?wari, znan? te? jako Krzy?owa. Nazwa oczywi?cie pochodzi od krzy?a, który dawno, dawno temu (gdzie? wyczyta?em ?e 900 lat) mia? tu postawi? niejaki Dawid IV Budowniczy. No oczywi?cie ten krzy? nie przetrwa? ale w zamian jest inny m?odszy o sze?? stuleci.  Jeste?my na 2379 m n.p.m.  Wokó? jeszcze du?o ?niegu, ale droga przejezdna. Zje?d?amy w dolin? Tereku.

A10
Platforma widokowa. Mocno podniszczona „pami?tka” z czasów ZSRR. Fresk ma pono? 70 m d?ugo?ci (fot. M.Borowik)
A11
Fragmencik pot??nego kanionu Aragwi
A12
No wreszcie „z górki” (fot. M.Borowik)

Zatrzymujemy si? w znanym mi Kobi. Na pionowej ?cianie przy wiosce bezskutecznie wypatrujemy pomurnika, odliczaj? si? kulczyki królewskie, jaskó?ki skalne. Zbli?amy si? do Stepancmindy. Jeste?my skoncentrowani, mo?e dopisze nam szcz??cie i uda si? gdzie? na rokitnikach przy drodze wypatrze? pleszk? kaukask? ?. Nie dopisa?o. Nocujemy w guesthausie „Gela & Mari”, z widokiem na pot??ny Kazbek. Rezerwowa?em t? kwater? poprzez booking.com. Jest czysto, porz?dna ?azienka, ciep?a woda, dost?p do kuchni, ?niadanko w cenie no i wi-fi 🙂 . Jednym s?owem OK !  Podsumowujemy dzie? pe?en emocji smakuj?c wytwory gruzi?skiej sztuki browarniczej 🙂 . Pogoda chyba si? popsuje.

A16
Fragment pionowej ?ciany przy wiosce Kobi (fot. M.Borowik)
A17
Kobi. Czeszemy bezustannie 😉 (fot. M.Borowik)
_A04
No powiem, ?e smakuj? ca?kiem, ca?kiem    🙂 .
A06
Irek jak zawsze podczas naszych wyjazdów otrzymuje „tek? wyprawowego ministra finansów” 😉  W tej roli jest NIEZAST?PIONY.
A15
Kazbek w promieniach zachodz?cego s?o?ca

 

Dzie? 2 – Szukamy pleszki kaukaskiej

No niestety – pada. Co prawda skoro ?wit nad Kazbekiem pojawi?o si? s?o?ce ale w dolinie Tereku, a wi?c w naszym miejscu pobytu, ci??kie chmury nie napawaj? optymizmem. Po ?niadaniu przygotowanym przez córki naszego gospodarza (bidule musia?y wsta? „prawie w ?rodku nocy”  😉 ) wyruszamy. W zasadzie dzisiejszy dzie?, zgodnie z za?o?eniem, mia? by? decyduj?cy je?eli chodzi o zobaczenie pleszki kaukaskiej. Zaczynamy wi?c szuka? po rokitnikach tego kaukaskiego endemitu. Pierwszym ptakiem, który powi?ksza moja list? gatunków jest ?wistunka gruzi?ska. Namierzyli?my ?piewaj?cego samca w zaro?lach nad brzegiem Tereku, który w swoim biegu dochodzi praktycznie do drogi.

A22p
?wistunka gruzi?ska (Phylloscopus lorenzii) – moja „zdobycz” nr 1 (42.637014 N, 44.631093 E)

Niestety przerwa w opadach trwa krótko wi?c wracamy do auta. Co dalej robi? ?  W moich miejscówkach na pleszk? kaukask? pojawia si? nazwa Sno, ma?ej miejscowo?ci do której odbija si? z g?ównej drogi do Stepancmindy. Jedziemy. Licznik gatunków  moich, tych m?odszych, towarzyszy podró?y zaczyna bi?  😉 . Zatrzymujemy si? na chwil? we wsi i ogl?damy zabytkow? twierdz? z prze?omu XVI i XVII w.  Damian oczywi?cie wykorzystuje ten moment i ju? po chwili mo?emy ogl?da? z bliska nieznany nam z nazwy gatunek ?aby. A ?e ?aba to po ?acinie Rana wi?c nazwali?my ?artobliwie ten gatunek Rana damiana 🙂 . Przynajmniej tymczasowo 🙂 . Ju? w kraju oka?e si? ?e by?a to Rana macrocnemis.  Asfalt w Sno si? ko?czy ale droga wiedzie dalej wi?c postanawiamy jecha? do nast?pnej wioski. To Akhaltsikhe.

A22
Sno. Zabytkowa twierdza we wsi z prze?omu XVI i XVII w.

Gruzi?ski wioski to zaniedbanie i bieda. I te rury z instalacja gazow? biegn?ce na zewn?trz. Generalnie mam wra?enie, po tym co widzia?em do tej pory podczas moich pobytów w tym kraju, ?e Gruzj?  tworzy Tbilisi i „reszta ?wiata”.  Wolno poruszaj?c si? samochodem odkrywamy ptasi ?wiat: g?uszki, kopciuszki z podgatunku semirufus z rudym brzuchem, kl?skawki … Za wsi? na ??kach trafiamy na m.in. na  par? dzierzb czarnoczelnychkulczyki królewskie oraz s?owika szarego. Jedziemy jeszcze dalej w gór? w kierunku Judy. Droga robi si? jednak coraz gorsza i do?wiadczenia z poprzedniego dnia podpowiadaj? coby zawróci?. Tym bardziej ?e pleszka kaukaska ca?y czas czeka. Ponownie wje?d?amy do Akhaltsikhe. Stajemy aby zdoby? lepsze uj?cia g?uszka. W pewnym momencie na dachu jakiej? szopy, tu? przy drodze i bardzo blisko auta pojawia si? samiec  nagórnika !!! . Po chwili jednak odlatuje. Gdzie? w pobli?u przemyka i samica. Odtwarzam g?os samca. Ale ?eby by?a jaka? szybka reakcja to bym nie powiedzia?. Stoimy przy stercie „czego?” nakrytego blach?. I w pewnym momencie, zupe?nie niespodziewanie, niczym duch siada na tej blasze samiec nagórnika. Dziel? nas mo?e 3 metry !!! Boj? si? wykona? jakikolwiek ruch. Bardzo ostro?nie si?gam po aparat.  S?ysz? jak strzelaj? migawki aparatów moich kolegów. Musze si? odchyli? do ty?u bo pi?knie ubarwiony samczyk nie mie?ci mi si? w kadrze 🙂 . Co za spotkanie ! Patrzymy sobie z nagórnikiem w oczy tak przez d?u?sz? chwil?. Ptak w ko?cu odlatuje.  Trzeba och?on?? 😉 .

_A26
Fragment jednej z górskich wiosek. Te konstrukcje po lewej to nie trzepaki 😉 (fot. M.Borowik)
_A23
Górska „droga” do Judy (fot. M.Borowik)
_A24
Wioska Koseli (fot. M.Borowik)
_A25
Dzierzba czarnoczelna (Lanius minor)
Mon_sax_4
Zjawiskowy samiec nagórnika (Monticola saxatilis)

Wracamy w kierunku Stepancmindy jad?c ?ó?wim tempem jak?? boczn?, ale do?? dobr? drog? mi?dzy rokitnikami. Ka?dy ruch nie uchodzi naszej uwadze. Niestety pleszki nie ma. Troszk? zaczyna si? przeciera?, nie pada ju? tak intensywnie. Wje?d?amy na teren przy wysypisku ?mieci w Stepancmindzie. Tutaj te? jest du?o k?p rokitnika. W pewnym momencie podekscytowany Damian i Marcin krzycz? JEST !!!. Widz? dwa samce pleszki kaukaskiej, które gdzie? tam przelatuj? mi?dzy krzakami, na chwil? przysiaduj?c na ga??zkach. Oczywi?cie zanim obróci?em samochód abym i ja móg? je dojrze?, ptaki znikaj?.  Brzydkie s?owa same cisn? si? na usta . Mijaj? kolejne minuty. Penetrujemy zaro?la pieszo. Znowu gdzie? tam pojawia si? samiec pleszki kaukaskiej przelatuj?cy mi?dzy g?stymi krzewami. I znowu ja go nie widz?. Za?amka totalna. Tym bardziej, ?e znowu zaczyna pada?. Wida? ptaki o?ywi?y si? kiedy opady na chwil? usta?y.  Wracamy do auta. Pozostaje czeka?. Skoro s? to pewnie si? pojawi?. Oby . Ptasiarz musi by? cierpliwy. To jedna z podstawowych cech, jak?e trudna do zastosowania w terenie 😉 . Deszcz przestaje pada?, nie?mia?o nawet przebija si? zza chmur s?o?ce. I cierpliwo?? zostaje nagrodzona. Na skraju rokitników, przy ?mieciach zlatuj? na ziemi? ptaki z du?? ilo?ci? bieli w upierzeniu. 1, 2, 3 … jestem przeszcz??liwy 🙂 . To samce pleszki kaukaskiej, by? mo?e szukaj? jakich? drobnych „kamyczków” do ?cierania pokarmu (ci??kostrawnych jagód rokitnika). Oczywi?cie to tylko moja teoria. Ale co tam, to jest niewa?ne. Wa?ne jest to ?e S? 🙂 . W sumie doliczamy si? 4 samców. Wje?d?amy w rokitniki. Ptaki pojawiaj? si? bli?ej. Znowu zaczyna pada?. Kilkana?cie sekund na szybkie zdj?cia jednego z samców na czubku krzewu i ptaki zlatuj? w g?stwin?. Uff !!!  Zadanie wykonane 🙂 . Wracamy do domu. A ?e pora do?? wczesna i jeste?my we wspania?ych nastrojach to i mo?emy pogada? z naszym gospodarzem i pozna? gruzi?sk? go?cinno?? 🙂 . Czacza (gruzi?ski samogon, tak ze 60 %) smakuje ca?kiem ca?kiem, wino domowej roboty równie? 🙂 . Gela z zawodu jest weterynarzem. Ma znajomych w Polsce.  Nawet ??czy si? przez internet z Nimi. Mi?o jest pogada? po polsku na obczy?nie 🙂 . Jutro planujemy podjazd pod klasztor Cminda Sameba aby tam poszuka? górskich gatunków. Gela ostrzega nas aby pomimo dobrego samochodu który mamy do dyspozycji nie wje?d?a? na obni?enie terenu przed zabudowaniami klasztoru. Po roztopach jest tam ogromne b?oto i nawet nasza Toyota mo?e nie da? rady. Dzie? pe?en wra?e? si? ko?czy. M?odzie? rozgada?a si? z m?odymi Gruzinkami. W mi?dzyczasie Marcin twierdzi, ?e „zapodzia?” mu si? telefon.  Okazuje si?, ?e telefon le?a? sobie w ?azience na pojemniku z papierem toaletowym, a ?e obudowa  telefonu i pojemnika w kolorze srebrnym Marcin pomimo intensywnych poszukiwa? nie dostrzeg? swojej w?asno?ci. Czy?by czacza zmieszana z winem os?abia?a wzrok ?  😉 . W ka?dym razie w nocy, udaj?c si? za potrzeb?, odnajduj? zgub? Marcina 🙂 .

Pho_ery_01_1
Magiczna pleszka kaukaska (Phoenicurus erythrogastrus) – moja zdobycz nr 2 (42.644857 N, 44.637984 E)

 

Dzie? 3 – Troch? wspinaczki

Poranek wita nas jak?e odmienn? od wczorajszej pogod?. Pakujemy si?, ?egnamy z gospodarzem i w gór?. ?wi?tynia Cminda Sameba (Trójcy ?wi?tej) to znany zabytek, odwiedzany nie tylko przez Gruzinów. Droga do niego to jednak wyzwanie dla kierowców, szczególnie tych „obcych”.  Mo?e to wszystko w ramach pokuty ? ?. W zasadzie ju? przejazd przez wie? Gergeti daje du?o emocji. Dalej jest ju? tylko gorzej. Na szcz??cie jeste?my jednymi z pierwszych podejmuj?cych dzisiaj prób? wdrapania si? na gór? (oczywi?cie nie chodzi o Kazbeg ?). Nie ma „t?oku” i przy du?ej dozie adrenaliny udaje nam si? to bez wi?kszych problemów. Wiadomo kto kierowc? ?. Wje?d?amy na trawiaste plateau. Gela mia? racj?. Obni?enie terenu przed wzgórzem na którym stoi ko?ció? jest poryte g??bokimi koleinami. Znak, ?e jest grz?sko. Nie ryzykujemy.

20160428_104747a
„Droga” przez Gergeti ku ?wi?tyni (fot. M.Borowik)
_A27
Wjechali?my. W tle Kazbek (fot. M.Borowik)
sameba_01
Ko?ció? ?wi?tej Trójcy
DSC09862a
Szlak ku lodowcowi (fot. I.Wo?niak)

Panorama ko?cio?a z XIV w na tle za?nie?onych gór rzeczywi?cie robi du?e wra?enie. Nic dziwnego, ?e ko?ció? ten nosi miano jednego z najpi?kniej usytuowanych na ?wiecie. Postanawiamy oderwa? si?, cho? cz??ciowo, od ptasiego ?wiata i zajrze? do wn?trza ?wi?tyni. Do ko?cio?a wchodzi si? przez  dzwonnic? z XVI w, bli?niaczo podobn? do jego kopu?y. Ko?ció? jest niewielki st?d obejrzenie wn?trz i jak i obej?cie budowli wokó? nie zajmuje du?o czasu. Wracamy do ptaków tym bardziej, ?e nad ??k? pojawiaj? si? w znacznej ilo?ci wro?czyki. W?drujemy w gór?, w kierunku lodowca. Mamy nadziej? na górskie gatunki, szczególnie te z „wielkiej gruzi?skiej pi?tki”. Mijamy ko?cielne gospodarstwo i pod??amy wzd?u? strumienia. Na razie jedynymi górskimi gatunkami oprócz wro?czyków s? drozd obro?ny i siwerniak.

_MG_3571a
Drozd obro?ny (Turdus torquatus)
_MG_3549a
W?ród traw pojawiaj? si? kwiaty. Primula auriculata
_MG_3577a
Goryczki. Prawie jak w Tatrach   😉 .

W ko?cu drog? zastawia nam ?nieg pod którym p?ynie potok. Warstwa ?niegu jest mokra, wyp?ukana przestrze? pod ni? sprawia, ?e ?atwo zapada si? stwarzaj?c dla naszych nóg powa?n? gro?b? kontuzji. Nie ma co przegina?, wracamy. Droga w dó? to ju? ma?y piku?, cho? ci?gn? ku górze zarówno samochody (w wi?kszo?ci minibusy) jak i piesi (ci to musz? mie? du?o na sumieniu ? ). Dolin? Tereku podobnie jak wczoraj, zaczynaj? wype?nia? niskie chmury. Postanawiamy „uderzy?” na stoki gór Kuro, pasma po wschodniej stronie Stepancmindy. To w?a?nie tam widzia?em podczas mojej poprzedniej wyprawy i kaukaskie kuraki i kaukask? dziwoni?. Co prawda nie s?ycha?, tak jak wtedy, pogwizdywania u?arów ale warto sprawdzi?.  Podje?d?am pod zbocze dok?d si? da. W pewnym momencie s?ysz? g?os u?ara, Marcin te?. A wi?c nie jest ?le. Ch?opaki wspinaj? si? po stromym stoku, ja postanawiam zosta? w aucie. Musz? odpocz?? przed dalsz? jazd?. Po raz kolejny s?ysz? gwi?d??cego u?ara. Telefonicznie daj? zna? Marcinowi. Ch?opaki wracaj? przeszcz??liwi. Widzieli zarówno u?ary kaukaskie jak i cietrzewia kaukaskiego ! Pomóg? im pot??ny g?az, który run?? w skalny kocio?, a ha?as wyp?oszy? ptaki ?.

_MG_3602a
Nie odpuszczamy. Ch?opaki zwabieni g?osem u?ara wkroczyli w królestwo kaukaskich kuraków. Op?aca?o si?   🙂 .
20160428_124828a
Siedlisko u?ara kaukaskiego (fot. M.Borowik)
20160428_121513a
Widok na Kazbek (fot. M.Borowik)

Wracamy na po?udnie zatrzymuj?c si? jeszcze w miejscu, gdzie przy g?ównej drodze mineralne ?ród?a tworz? na ska?ach bajkowe, pomara?czowo-?ó?te nacieki. I dalej w dó?. Po raz drugi odwiedzamy buczyn? z dziupl? mucho?ówki pó?obro?nej. Wynik taki sam. W godzinach przedwieczornego szczytu wje?d?amy do Tbilisi. Jak na stolice przysta?o korki, korki i jeszcze raz korki. Rozpada?o si? na dobre. W ko?cu postanawiamy przeczeka? nawa? powrotów z pracy do domu i zje?d?amy na ma?y placyk po zakupy prowiantu. Rzeczywi?cie po nieca?ej godzinie ruch zdecydowanie zmala? i ruszyli?my dalej.

IMAG0902a
Mineralne nacieki przy Gruzi?skiej Drodze Wojennej
IMAG0912a
Kiszki marsza graj?. Ka?dy bar mile widziany, nawet ten o tajemniczej nazwie  😉 .
IMAG0911a
Szasz?yki. Du?o, niedrogo i smacznie 🙂 .

Docieramy nad brzeg jeziora Lisi. Niestety deszcz rozmi?kczy? gliniast? gleb? do tego stopnia, ?e nawet nasza Toyota ma problemy z przyczepno?ci?. ?lizgamy si? jak po lodzie. Dopiero zmiana nap?dów na terenowe pozwala na wydostanie si? z tej mazi chocia? te? nie by?o ?atwo. Na tafli jeziora nie dzieje si? zbyt du?o. Jakie? pojedyncze perkozy dwuczube, trzciniak no i du?e noclegowisko „naszych” trzech gatunków jaskó?ek. Z nadziej?, ?e jutro b?dzie lepiej parkujemy auto na wywy?szeniu terenu maj?c panoram? jeziora w dole. Okazuje si?, ?e miejsce w którym b?dziemy nocowa? jest do?? popularnym miejscem rozrywkowych spotka? zmotoryzowanej m?odzie?y o czym ?wiadcz? liczne ?lady jak i to co widzimy i s?yszymy na ?ywo 😉 . Wieczorem kontaktuje si? z nami Zura. Okazuje si?, ?e mamy zezwolenie na wjazd na teren Armenii przygotowany dla grupy Ma?ka Kowalskiego.  Knuj?c co b?dziemy ??da? od Ma?ka w podzi?ce za zwrot dokumentu szybko zasypiamy  🙂 .

Dzie? 4 – Udabno i odrobina Polski

Nocleg w cz??ci baga?owej naszej Toyoty nie nale?a? do zbytnio wygodnych. Pozostali, mo?e z wyj?tkiem Damiana, który opanowa? tyln? kanap?, te? jacy? tacy „po?amani” 😉 . Nie ma co jednak si? rozczula? nad sob? bo oto mamy pogodny dzie?. Zje?d?amy nad brzeg jeziora. Korzystamy z innych dróg ni? wczorajszego wieczora. Jest troch? lepiej.  Generalnie jezioro jest ma?o interesuj?ce pod k?tem ptaków i pewnie nie zostanie na d?ugo w naszej pami?ci. Do?? szybko rezygnujemy z dalszego pobytu w tym miejscu. Na „odchodne” trafia si? nam kurhannik i pliszki ?ó?te z podgatunku feldegg. Wracamy do Tbilisi. Musimy spotka? si? z Zur? i przekaza? dokument dla Ma?ka. Na Zur? czekamy przy budce z kaw? i ciastkami na ul. Gagarina. Pozbywamy si? k?opotu ?. Obieramy  kierunek na Udabno. Cho? dojazd do drogi nr 5 wydawa? si? prosty to jednak gdzie? pope?ni?em b??d  i wjechali?my w … targowisko. To ulica Mevele.  T?um ludzi z tobo?ami i ró?nego typu wózkami a mi?dzy nimi próbuj?ce przejecha? samochody. Jednym s?owem m?yn ?.  Na szcz??cie w miar? sprawnie udaje si? nam zawróci?.

_MG_3647a
Kurhannik (Buteo rufinus)
_MG_3668a
Pliszka ?ó?ta (Motacilla flava feldegg) – samiec
DSC09902a
Fragment panoramy Tbilisi (fot. I.Wo?niak)
20160429_092134a
No to? my si? wpakowali. Jak tu teraz zawróci?  😉  (fot. M.Borowik)

Dalsza podró? przebiega ju? bez niespodzianek. W Sagarejo zje?d?amy  w drog? do Udabno. Koniec sielanki trzeba skupi? si? na wykrywaniu ptaków 😉 . No i skupili?my si? na tyle, ?e ju? po chwili mamy ?wistunk? kaukask?. A nawet dwie w zadrzewieniach po obu stronach drogi. Dla mnie plan na Gruzj? si? wype?ni? 🙂 . Po drodze jednak mijamy szereg nowych gatunków dla moich kompanów. Ta droga do Udabno (nr 172) i dalej do monastyru David Gareji jest kapitalnym miejscem na obserwacje ptaków stepowych.

_MG_3724a
?wistunka kaukaska (Phylloscopus nitidus) (41.660791 N, 45.372644 E)
Acc_bre_01
Krogulec krótkonogi (Accipiter brevipes)
_MG_3733a
?o?ny (Merops apiaster)
_MG_3768a
Kalandra szara (Melanocorypha calandra)

Kiedy trzy lata temu jechali?my przez Udabno zauwa?y?em samochód na polskich tablicach stoj?cy przy zabudowaniach. Opisa?em to na blogu w swojej relacji. Jakie? by?o dla mnie mi?e zaskoczenie kiedy dosta?em maila od Pani Ani Gajdy, która „przyzna?a si?”, ?e samochód ten nale?y do Niej i Jej przyjaciela z którym w?a?nie postanowili zainwestowa? stworzenie obiektu dla turystów w tym miejscu. Z du?ym zainteresowaniem przeczyta?em reporta? w dodatku do „Gazety Wyborczej” o ich nie?atwych pocz?tkach na obczy?nie i by?em pe?en podziwu dla ich zapa?u, determinacji i odwagi. Polecam lektur?, pod tym linkiem

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,14944693,Oasis_Club___klub_na_pustyni.html?disableRedirects=true.

Tym razem w Udabno si? zatrzymali?my. Ani niestety nie mia?em okazji pozna? osobi?cie. Prowadzi teraz cafe-bar „Warszawa” w Tbilisi. Na miejscu pozosta? Ksawery wspierany przez King?. Nie tak dawno przysz?a na ?wiat Ich Wandzia. W jadalni grupa turystów z Polski. Na ?cianach polskie plakaty. Menu gruzi?skie. Popróbowali?my – dobre. Tak trzyma? ?. Zostaniemy tutaj na noc. S? bardzo fajne pokoje w nowo oddanych bungalowach. W „Oasis Clubie” non stop co? si? dzieje, koncerty, festiwale, festyny, zabawy, a tak na co dzie? klub pe?ni role wiejskiej ?wietlicy. W ka?dym razie w Udabno nasi rodacy tchn?li drugie ?ycie.

OASISCLUB
„Oasis Club” w Udabno

Póki co jedziemy na obserwacje w step. Bia?orzytki bia?ogrzbiete i rdzawe z podgatunku melanoleuca, kl?skawka syberyjska, wróble skalne wzbogacaj? nasz? wyprawow? list? gatunków. Krajobrazy w ?wietle zachodz?cego powoli s?o?ca zachwycaj?. Wokó? cisza. Przy zabudowaniach monastyru „dy?urny” modrak. Przylatuje blisko nas zwabiony odtwarzanym g?osem. Kowalików skalnych niestety nie ma, ale za to mamy lutniczk? wschodni? i s?pa kasztanowatego.

_MG_3856a
Bia?orzytka rdzawa (Oenanthe hispanica melanoleuca)
_MG_6502a
Kazarka (Tadorna ferruginea)
20160429_164857a
Monastyr Daid Gareji (fot. M.Borowik)
Mon_sol_01
Monastyr to pewna miejscówka na modraka (Monticola solitarius)
IMAG0931a
Stepy w okolicy Udabno
IMAG0935a
Krajobraz stepowy jest bardzo zró?nicowany
IMAG0940a
Step przy niskim s?o?cu i po deszczu nabiera kolorytu
IMAG0941a
I jeszcze jeden stepowy obrazek

 

Dzie? 5 – W stepie szerokim

Nad stepem zaczyna ?wita? pora wi?c i na nas. ?niadanie i w drog?. ?egnamy Udabno i polski „Oasis Club” z kapitalnym personelem. Do przygranicznego  zbiornika Jandara droga jest mi doskonale znana z poprzedniej wyprawy, jad? wi?c „pr?dko?ci? patrolow?” na pami??. Jak okiem si?gn?? step. Jednak ukszta?towanie terenu urozmaicone i dzi?ki temu interesuj?ce krajobrazowo. A i na ptaki nie ma co narzeka?, bo oto praktycznie w jednym miejscu trafiamy na komplet s?pów: p?owego, kasztanowatego i ?cierwnika, ca?y czas towarzysz? nam bia?orzytki p?owe, dzierlatki czy kalandry szare. W?ród betonowych pozosta?o?ci uwijaj? si? dwie pójd?ki z zaciekawieniem ?ypi?c swoimi du?ymi oczami na nasze poczynania. Sesja foto z takimi modelkami musia?a si? uda? ?. W najlepsze trwa jeszcze migracja pó?nocnych ptaków o czym ?wiadczy spotkanie ze ?wiergotkami rdzawogard?owymi. Doje?d?amy do zbiornika. No i chyba mo?na powiedzie?, ?e rozczarowanie. Cho? trafiaj? si? nam czaple z?otawe, pojedynczy kormoran ma?y czy kilka innych gatunków ptaków wodno-b?otnych to jednak generalnie ilo?ciowo ptaków jest ma?o. Czasami bywa i tak. Na os?od? kraska w zadrzewieniach przy zbiorniku. Tak ?e?my si? zaj?li wyszukiwaniem ptaków, ?e o ma?o nie wyjechali?my za granic? Gruzji ?. Mili panowie w mundurach polowych jad?cy od strony wsi nie omieszkali zatrzyma? si? przy nas, wypyta? co tu robimy i u?wiadomi? nam nasze po?o?enie terenowe ?. OK, wracamy. Nad zbiornikiem dostrzegamy przemieszczaj?ce si? wysoko stado du?ych ptaków. Na pewno ?urawie, ale pojawia si? pytanie, zwyk?e czy stepowe ? Odleg?o?? bardzo du?a, do tego drgaj?ce powietrze. P?dzimy drog? w ich kierunku, powinny nasz? drog? przeci??. Owszem przeci??y ale by?y szybsze ni? zak?adali?my. Moi koledzy ?urawi stepowych musz? szuka? na innej wyprawie ?.

_MG_6514a
S?p p?owy (Gyps fulvus) i dwa s?py kasztanowate (Aegypius monachus)
_MG_6536a
Pójd?ka (Athene noctua) zachowuj?ca si? troch? jak jej krewniaczka z Ameryki Pó?nocnej
_MG_6612a
Czapla z?otawa (Bubulcus ibis)

Wje?d?amy w tereny przemys?owe pod Rustavi. Szybko przemykamy przez miasto. Musimy „przebi? si?” do drogi nr 7 prowadz?cej ku Armenii. Wymaga to troch? kombinacji. Wybieram wariant najkrótszy, dojazd do Algeti a pó?niej lokaln?, bardzo, bardzo dziuraw? drog? gruntow? przez step do „siódemki” w Marneuli. Jako? si? udaje. Im bli?ej granicy tym cz??ciej pojawiaj? si? przydro?ne stragany. Przewa?a asortyment chemiczny czyli proszki do prania itd. Na granicy w Sadakhlo troch? zamieszania. Koledzy musz? przej?? przez kontrol? paszportow? w terminalu, ja swobodnie przeje?d?am. Pogranicznicy ormia?scy jednak ka?? si? wycofa?. Brakuje op?aty za wjazd na teren Armenii. No i o ubezpieczeniu samochodu trzeba b?dzie pomy?le?. Czekam wi?c cierpliwie w kolejce w jakim? budynku aby op?aci? wjazd. W kantorze nie chc? nam przyj?? banknotu 50 USD z „ma?? g?ow?” prezydenta Granta. Trzeba ratowa? si? euro. W ko?cu staj? przed obliczem m?odego, bardzo sympatycznego urz?dnika, który od razu proponuje mi ubezpieczenie samochodu. Oczywi?cie godz? si? w ciemno. Po chwili przy nas pojawia si? kolega tego?  mi?ego urz?dnika, przedstawia ofert? ubezpieczenia. Nie ma co wybrzydza?. Podobno „all insurance” ?. Mam nadziej?, ?e nie b?dzie trzeba tego sprawdza?. Wje?d?amy do Armenii. Po kilku dniach wzgl?dnego drogowego spokoju znowu zaczynaj? si? serpentyny.
W obszar Parku Narodowego Dilijan  wje?d?amy ju? o zmroku przy rz?sistym deszczu z miejscowo?ci Teghut drog? H50. Znajdujemy w miar? dogodne miejsce do zaparkowania auta. Pomimo deszczu nawo?uje puszczyk. Jeste?my w „królestwie” mucho?ówki pó?obro?nej. Oby jutro dopisa?a pogoda.

_MG_6645a
Trznadel czarnog?owy (Emberiza melanocephala)

 

Dzie? 6 – Przez mozaik? siedlisk

Okaza?o si?, ?e wczoraj zatrzymali?my si? o kilometr za wcze?nie. Dzisiaj odkrywamy ?wietnie przygotowane miejsca piknikowe z zadaszeniem, miejscem na ognisko, toalet? itd., gdzie mogli?my w miar? wygodnie sp?dzi? noc. Wokó? nas fantastyczny drzewostan li?ciasty: buki, d?by, graby, jesiony. Wszystko w pi?knej soczystej zieleni. Na mucho?ówk? pó?obro?n? nie czekamy d?ugo. Niestety ?piewaj?cy samiec trzyma si? wysoko w szczytowych partiach koron drzew. Pochmurne niebo nie daje mo?liwo?ci zrobienia przyzwoitej dokumentacji. Na popraw? pogody si? jednak nie zanosi. Szukamy innych osobników tego gatunku. Znajdujemy jeszcze dwa terytorialne samce ale te? wysoko. Trudno, musi wystarczy? to co ju? zrobi?em. Jedziemy dalej.

20160501_065447a
To by?oby dobre miejsce na noc 🙂 (fot. M.Borowik)
20160501_073556a
Mucho?ówka pó?obro?na (Ficedula semitorquata) w swoim biotopie (40.798479 N, 44.910484 E)

Z gór zje?d?amy do doliny z ogromnym jeziorem Sewan zwanym arme?skim morzem. Nic dziwnego – 1500 km2 powierzchni, 5% powierzchni Armenii.  W dwóch miejscach opuszczamy autostrad? wiod?c? jego zachodnim brzegiem. Tak na wyczucie. Pierwsze miejsce to pó?wysep Sewan. Nasza uwag? zwróci? malowniczo po?o?ony monastyr na wzgórzu. Niestety brzegi pó?wyspu zabudowane, w znacznej cz??ci dost?p do brzegu utrudniony, przez co dla nas to miejsce staje si? ma?o atrakcyjne. Przy restauracji „Anchor” natrafiamy na grup? mew arme?skich w ró?nych szatach. Nie pozostajemy w tym miejscu zbyt d?ugo. Par? kilometrów dalej, po mini?ciu rzeki Hrazdan (to jedyna rzeka wyp?ywaj?ca z jeziora), wjechali?my w jak?? drog? prowadz?ca ku linii brzegowej. Okaza?o si?, ?e to by? trafny wybór bo przy drodze tej znajdowa?y si? jakie? rozlewiska poro?ni?te trzcinami. ?wistunka gruzi?skawierzbówka, czapla modronosa, zimorodek, czapla purpurowa to kilka z kilkunastu gatunków, które zdo?ali?my wykry? w tym miejscu.  Kolejnym celem dzisiejszego dnia mia?o by? dotarcie do pustynnych wzgórz w rejonie miasteczka Vedi. Czas goni? dlatego te? bez przystanków przemkn?li?my przez Erywa?. Zreszt? nie mieli?my w stolicy celów ornitologicznych do zrealizowania. Co prawda po cichu liczy?em, ?e mo?e wróci?a do stolicy gniazduj?ca jeszcze dwa lata wstecz shikra (krogulec ma?y), niestety nic z tego.

Lar_arm_05
Mewy arme?skie (Larus armenicus)

Wbijamy si? gruntowymi drogami w g??b doliny prowadz?cej w kierunku pustynnych wzgórz na pó?noc od Vedi. Tutaj przez kilka sezonów by?y wykazywane m.in. gilaki mongolskie. Ale chyba to ju? historia. S? gilaki pustynne, no i przede wszystkim trznadle skalne. Dla mnie „tick number 5 na tej wyprawie 🙂 . Odkrywamy te? rodzink? kowalików du?ych.

DSC00051a
Wzgórza ko?o Vedi. Pewne miejsce na trznadla skalnego (fot. I.Wo?niak)
Emb_buch_03a
Trznadel skalny (Emberiza buchanani)
Sit_tep_02
Podlot kowalika du?ego (Sitta tephronota)

Dzisiejszy dzie? nie by? zbytnio m?cz?cy wszak to ?wi?to Pracy. Przejechali?my nieca?e 200 km. Teraz pozosta?o nam tylko odnale?? hotel w Araracie na którego namiary (koordynaty) mia?em z jednego z trip raportów skandynawskich ptasiarzy. Podje?d?amy pod jaki? budynek. W s?siedztwie bloki. ?adnego szyldu informuj?cego, ?e jest tu hotel. Ale jest knajpa. Wchodz? z Marcinem do ?rodka. W najlepsze trwa jaka? prywatna imprezka. Chcia?em si? szybciutko wycofa? ale jaki? postawny Ormianin obwieszony z?ot? bi?uteri? zza sto?u wo?a mnie i pyta o co chodzi. Moim „nienagannym” rosyjskim t?umacz? „w cziom die?o” 😉 . Zostaj? skierowany na zaplecze. Tu odnajdujemy menad?era, ewidentnie o orientacji homo, który z rozbrajaj?cym u?miechem informuje, ?e owszem nie ma problemu, mo?emy zanocowa?.  Do tej pory nie wiem jak nazywa? si? ten hotel.  W ka?dym razie standard powiedzmy ** . Trzeba jako? uczci? ten udany dzie?. W pobliskim osiedlowym sklepie mamy du?y wybór arme?skich piw .

Dzie?  7 – Pilnuje nas Ararat

No i mamy problem. W naszym hotelu masywne bramy pozamykane, ?ywej duszy coby mog?a nas wypu?ci?. W ko?cu wydostajemy si? pieszo na ulic? i z baneru reklamowego zdobywamy numer telefonu. Dzwoni?. Uff !!! Po drugiej stronie znajomy g?os naszego „gejmena”, przypominam mu, ?e inostra?cy chc? jecha? dalej.  Po chwili na dziedzi?cu pojawia si? mocno zaspany facet. Nie?le si? skubaniutki zakamuflowa? ? . Wreszcie mo?emy jecha? na stawy. Stawy Armash to kultowe miejsce ptasiarskie w Armenii. Blisko 30 zbiorników po?o?onych w szerokiej, pó?pustynnej i mocno zasolonej dolinie Araksu, zajmuje ??cznie ponad 1,5 tys. ha. Hoduje si? tutaj g?ównie karpia. Aby si? na stawy, po?o?one przy granicy z Turcj?, dosta? trzeba mie? zgod?. Dla nas kluczem do bram by? Karen Aghababyan, cz?owiek organizuj?cy ptasiarstwo w Armenii. To z nim korespondencyjnie uzgadnia?em nasz pobyt na stawach. Cho? pocz?tkowo stra?nicy „stawiali opór” i trwa?y pertraktacje mi?dzy nimi a Karenem via mój telefon (ciekawe na ile skasuje mnie T-Mobile), to w ko?cu po przyje?dzie na miejsce „kogo? wa?nego”, który wcze?niej rozmawia? z Karenem, brama si? przed nami otworzy?a ? . Ju? po chwili cieszyli?my oczy czajkami stepowymi. Lista ptaków z ka?d? minut? ros?a. Na jednym ze stawów wreszcie zaliczy?em nowy gatunek te? i ja. Trzcinniczek kaspijski ! Na horyzoncie po pocz?tkowym zachmurzeniu, powoli zacz?? wy?ania? si? pot??ny Ararat, jakby nie by?o, ?wi?ta góra dla Ormian. Ch?opcy trzaskaj? nowe gatunki ?e hej ? . Sterniczki, ?o?ny modrolice, kormorany ma?e, ibisy kasztanowate, tamaryszka … Odskoczni? od pierzastych staj? si? pi?knie ubarwione samce zielonych jaszczurek Lacerta strigata . Oczywi?cie trwa to tylko chwil?. Troch? fotek i ju? wracamy do naszych ukochanych skrzydlatych ? .

IMAG0961a
Stawy Armash – ostoja IBA
Van_leu_04
Czajka stepowa (Vanellus leucurus)
_MG_6935_trzcinn_kasp
Trzcinniczek kaspijski (Acrocephalus agricola)
20160502_110707a
Irek i Damian wypatruj? sterniczek (fot. M.Borowik)
_MG_6960a
Kaspijska zielona jaszczurka (Lacerta strigata) – samiec

Na jednym ze spuszczonych stawów g?sto od siewkowców, jednak bez niespodzianek. Ale niespodzianka si? w ko?cu pojawi?a. I to MEGA ?. W pewnym momencie siedz?cy za mn? Irek spokojnie (jak zwykle) oznajmia: kaniuk. Po chwili widzimy go wszyscy. Nie jest to dla mnie pierwszy kaniuk w ?yciu, wi?c podchodz? do tematu na luzie. Ale w u?amku sekundy w g?owie zapala si? czerwona lampka… zaraz, zaraz – kaniuk tutaj ? Robimy w miar? mo?liwo?ci jak najlepsz? dokumentacj?. Kaniuk przysiad? na chwil? na czubku krzewu przy kanale, niestety do?? daleko od nas, po czym pofrun?? sobie na pó?noc. No i za chwil? okazuje si?, ?e jest to pierwsze stwierdzenie tego gatunku w Armenii !!! ?. Niestety nie zobaczyli?my modrzyka szarog?owego cho? liczy?em, ?e w?a?nie tutaj go spotkam, ale i bez niego te kilka godzin na stawach warto by?o sp?dzi?.

kaniuk
Kaniuk (Elanus caeruleus) – pierwszy dla Armenii   🙂 .
ekipa_a
Ekipa. Od lewej: Irek, ja, Damian i Marcin. Za nami Ma?y Ararat i Ararat (fot. M.Borowik).

Teraz przed nami droga przez góry w kierunku granicy ira?skiej. Jedzie si? zupe?nie przyzwoicie. ?adna pogoda, krajobrazy fantastyczne. Za Sarawan droga zaczyna ostro wznosi? si? ku prze??czy Worotani lernanck. „Wdrapujemy si?” na 2344 m n.p.m. Na siodle prze??czy dwie, monumentalne, betonowe budowle symbolizuj?ce chyba bram?. W jednej z nich wizerunek or?a. W jego szponach gniazdo pustu?ki, a w dziobie – szpaka 🙂 .  W drugiej wie?y – trzy dzwony. Przed nami dolina Worotanu. W dole szkli si? tafla pot??nego zbiornika Spandariani. Po mini?ciu Gorhayk zaje?d?amy pod jak?? stacj? radarow? lub tym podobne ustrojstwo. Maj? tu by? pustu?eczki. I s?. Widzimy kilka ptaków. Na ??ce przy tych zabudowaniach dwie kuropatwy, wydaje si?, ?e  2180 m n.p.m to do?? wysoko jak na ten gatunek. Powoli zaczyna zmierzcha?.

IMAG0966a
Dolina Arpy
IMAG0967a
Dolina Arpy
IMAG0968a
Krajobraz okolic Sarawanu
IMAG0970a
Okolice Sarawanu

Doje?d?amy do Goris. Tutaj robimy drobne zakupy prowiantu i dalej w drog?. Ju? przed Goris zacz?li?my mija? obszary g?stej mg?y. Ale najgorsze mia?o dopiero nast?pi?. Dalsza droga wiedzie wzd?u? granicy z Górskim Karabachem. Górski Karabach to de facto niepodleg?e pa?stwo, cho? nie uznawane przez nikogo. Do tego obszaru roszcz? sobie pretensje Azerowie cho? zamieszkuj? go Ormianie. Ot takie zawi?o?ci historyczne. W ka?dym razie teren nale?y do tych zapalnych i co chwila dochodzi do incydentów granicznych (ostatnia strzelanka par? tygodni przed naszym przyjazdem). Przeje?d?amy most na Worotanie. Zaczynaj? si? serpentyny i mg?a. Bardzo g?sta mg?a. Niestety nie ma namalowanych oznacze? na drodze. Staram si? trzyma? jej kraw?dzi wypatruj?c w ?wiat?ach auta pobocza i ro?linno?ci przy nim. Jednak co chwil? stwierdzam, ?e jestem ju? na przeciwnym pasie drogi. Szcz??cie, ?e nie ma w ogóle ruchu. Strach pomy?le? co by si? mog?o wydarzy?. Nie wiem ile ta przeprawa przez mg?? trwa?a. W ko?cu uwalniamy si? od niej. Co za ulga. Zje?d?am na jaki? obszerniejszy kawa?ek pobocza. W dole s?ycha? rw?c? górsk? rzek?. Dalej nie jad?. Mam do?? prze?y?. Ch?opaki równie?.

DSC00149a
Worotani lernanck (fot. I.Wo?niak)
_MG_7054a
Nie ma to jak opieka silniejszego  😉 .

 

Dzie? 8 – Iran tu? tu?

Jest jeszcze ca?kowicie ciemno. Do Meghri pozosta?o nam niewiele kilometrów. Ruszamy. Po drodze zatrzymujemy si? przy jakim? przydro?nym barze. Niby czynny 24 h ale … musimy troch? poha?asowa? a? kto? si? obudzi ?. Czekaj?c podziwiamy pawice gruszówki, które w liczbie kilkunastu osobników upodoba?y sobie ?ciany baru. Damian oczywi?cie w swoim ?ywiole. W ko?cu odnosimy sukces i mo?emy napi? si? gor?cej kawy. Jest zimno. Dla rozruchu bawimy si? ze szczeniakiem jakiego? „górskiego owczarka”. W ko?cu wstaje s?o?ce. Doje?d?amy do granicy. Iran na wyci?gni?cie r?ki, tu? za rzek? Araks. Pomimo strefy przygranicznej nie napotykamy jakich? punktów kontrolnych. Wje?d?amy w boczn? drog? prowadz?c? w g??b w?wozu. Z?otorzytk? persk? napotykamy praktycznie natychmiast. W tym miejscu mamy te? kowalika skalnego i du?ego, zaganiacza pustynnego, modraka. Bardzo ciekawe miejsce na ptaki. Z?otorzytka perska zobaczona – wracamy wi?c z powrotem. Zatrzymujemy si? na kawie w tym samym przydro?nym barze. Dzi?ki temu na nasz? list? trafia dzi?cio? zielony. Znowu wje?d?amy w stref? mgie?. Jednak co dzie?  to dzie?. Nie ma ju? takich emocji.

IMAG0976a
Pawica gruszówka (Saturnia pyri)
IMAG0980a
W?wóz w rejonie Meghri, siedlisko z?otorzytki perskiej
Oen_chry_03a
Z?otorzytka perska (Oenanthe chrysopygia) – samiec w ca?ej okaza?o?ci (38.907869 N, 46.272923 E)
Idu_lan_02
Zaganiacz pustynny (Hippolais languida)

Zbli?amy si? do do prze??czy Meghri 2535 m n.p.m. W pewnym momencie bardzo nisko leci w naszym kierunku … or?os?p. Ale? pi?kny, doros?y osobnik. Jaka? szkoda, ?e nie jeste?my poza samochodem. Zatrzymujemy si? na prze??czy. Mo?e or?os?p wróci ? Póki co zadowalamy si? górniczkiem z podgatunku penicillata, a or?os?p nie wróci?. Doje?d?amy do Goris. Postanawiamy uczci? wczorajszego kaniuka ?. Baraninka, warzywa, lokalne czerwone wino. Palce liza?. My pojedli?my ale o „nakarmieniu” auta jako? zapomnia?em. Teraz z niepokojem patrz? na ?wiec?c? z?owrogo kontrolk?. Mijamy po drodze jakie? ma?e wioski ale mo?liwo?ci zatankowania ?adnych, a przynajmniej dla nas. Gdzie mo?liwe zje?d?am „na luzie”.  Wje?d?amy na Worotani lernanck. Dalej bardzo d?ugi zjazd. W ko?cu natrafiamy na jakie? baniaki ustawione przy drodze. Hurra !!! To stacja benzynowa w wydaniu lokalnym. Uff !!! W ko?cu zje?d?amy z gór w dolin? Araksu. Nocleg znajdujemy w jakim? motelu w Artashat. Mam nieodparte wra?enie, ?e te wszystkie pokoje w ormia?skich hotelikach, ich wystrój, kolorystyka ?cian, maj? charakter taki … burdelowy. I jeszcze te prezerwatywy w szufladach szafek przy ?ó?ku . Ale mo?e to tutaj taki standard ?

20160503_112541a
Prze??cz Meghri. Wysoko (fot. M.Borowik)
_MG_7223a
Pos?pny krajobraz o?ywiaj? kwiaty. Tu  cebulica Miszczenki (Scilla mischtschenkoana)
_MG_7228a
A tu nie wiadomo co  😉 .
DSCN1417a
Ja ?pi? a tu or?os?p sobie lata  🙂  (fot. M.Borowik)
DSCN1419a
Doros?y or?os?p (Gyps barbatus) (fot. M.Borowik)
20160503_171639a
W knajpie w Goris ?wi?tujemy nie tylko kaniuka (fot. M.Borowik)
uczta
To?my zaszaleli 😉 (fot. M.Borowik)
20160503_194019a
CPN w wersji ormia?skiej 😉 (fot. M.Borowik)

Dzie? 9 – W poszukiwaniu gilaka mongolskiego

Ruszamy szuka? m.in. gilaka mongolskiego. Problem w tym, ?e ptaszek ten by? widziany w Armenii ostatni raz w 2014 roku. Mamy namiary na kilka miejscówek. Czy b?dziemy mieli szcz??cie ? Na pocz?tek wje?d?amy w drog? prowadz?c? ku suchym wzgórzom na wschód od wsi Surenavan. Podobno jest to dobry teren na iranki. Póki co podziwiamy pasterze ró?owe przy ogrodzonym sadzie. Po kilkuset metrach wje?d?amy ju? w such?, w?sk? dolin?, z rzadko rozrzuconymi k?pami krzewów. No i trafiamy tu na gatunki stepowe m.in. skowro?czyka krótkopalcowego i ma?ego oraz kalandr? dwuplamist?. Troch? wy?ej w zakrzaczeniach cn. 3 – 4 rewiry iranek.

_MG_7286a
Pasterzu ! Do fryzjera !   😉 .
20160504_093510a
Górskie pustkowia ko?o Surenavan
Cal_bra_01
Skowro?czyk krótkopalcowy (Calandrella brachydactyla)
_MG_7268a
Iranka (Irania gutturalis) – samiec

Doje?d?amy do betonowej tamy. Daleko, na jednym ze wzgórz zamykaj?cych dolin? widzimy dwie sylwetki jakich? zwierz?t. Okazuje si?, ?e to … kozioro?ce albo kozy bezoarowe . Niestety szybko znikaj? za wierzcho?kiem wzgórza. Jedziemy do kolejnej doliny w rejonie wsi Dashtakar. Robi si? upalnie. To tutaj widziane by?y gilaki mongolskie jeszcze dwa sezony wstecz. Modrak, or?os?p, bia?orzytki p?owe …  Rozchodzimy si? po suchych pustynno-skalistych wzgórzach. Niestety gilaków mongolskich nie znajdujemy. S? to jednak ogromne przestrzenie i wcale nie jest powiedziane, ?e np. dwa kilometry dalej by?my ich nie znale?li. Ale na tak? dobr? penetracje tego obszaru trzeba by?oby przeznaczy? co najmniej kilka dni. My a? tyle czasu nie mamy.

DSC00261a
Dolina Kotur – miejsce na gilaka mongolskiego (fot. I.Wo?niak)
IMAG0986a
Dolina Kotur

Zagl?damy jeszcze na pustynne wzgórza w rejonie Vedi. Szukamy wróbla krótkopalcowego ale jest jeszcze zbyt wcze?nie. Gatunek ten pojawia si? tu dopiero w III dekadzie maja. Czas szybko mija. Przemieszczamy si? w pobli?e Erywania. Musimy przecie? spotka? si? z Karenem aby op?aci? nasz? wizyt? na stawach w Armash. Ale to zrobimy ju? jutro. Nocujemy w hotelu.  Po obejrzeniu pokoju podtrzymuje moje wcze?niejsze odczucia   😉

Dzie? 10 – Pod Aragacem

Wczesnym rankiem, po wygodnym noclegu, penetrujemy zakrzaczenia przy motelu. Wczoraj pod wieczór Damian zakomunikowa?, ?e widzia? w nich chyba pokrzewk? aksamitn?. Zwa?ywszy na to, ?e gatunek ten nie ma prawa tu wyst?powa? (wg Collinsa) podekscytowani wpatrujemy si? w krzaczory. Niestety owej pokrzewki nie ma.  Jedziemy ku górom Aragats. To pot??ny masyw wulkaniczny, najwy?szy w obecnych granicach Armenii. „Tylko” 4095 m n.p.m. B?dziemy szuka? p?ochacza pstrego. Droga prowadz?ca w góry ca?kiem przyzwoita, co prawda kr?ta ale bez wi?kszych dziur i o ?adnym ruchu. Przy drodze kraski, wy?ej ortolan i iranka. Pokonujemy ci?g serpentyn i wje?d?amy na niby p?askowy?. Krajobraz przypomina troch? tundr?. Jeste?my na 2100 wi?c to ju? jest dobre miejsce na p?ochacze. I rzeczywi?cie bardzo szybko odnajdujemy ?piewaj?cego samca p?ochacza pstrego.

_MG_7319a
P?ochacz pstry (Prunella ocularis)
_MG_7326a
Kokorycz (Corydalis erdelii)

Rozchodzimy si? po okolicy. Z Irkiem id?c kawa?ek wy?ej wzd?u? drogi natrafiamy na jeszcze 2 terytoria p?ochaczy. W?ród muraw przebijaj? si? barwne kwiaty. W pewnym momencie nad naszymi g?owami przelatuje gado?er. Trzeba niestety wraca?. W dó? obieramy inny wariant drogi. Zawsze to co? nowego. Na oparach paliwa docieramy do przedmie?? Erywania. Odwiedzamy jeszcze raz zakrzaczenia przy naszym motelu. Sprawa si? wyja?ni?a. Na odtwarzany g?os terytorialnego samca pokrzewki aksamitnej bardzo szybko zjawia si? … pokrzewka kaspijska ?. No có? tym razem oby?o si? bez sensacji.
Wje?d?amy do stolicy aby rozliczy? si? z Karenem za wst?p na stawy Armash. Wiemy, ?e Karen pracuje na Uniwersytecie, wi?c szybko odnajdujemy uczelnie. Okazuje si? ?e owszem Karen pracuje na uniwersytecie ale nie jest to State University tylko American University of Armenia. Na szcz??cie trafiamy na ?yczliwego Pana, który pilotuje nas pod sam AUA. W ko?cu mamy okazj? pozna? si? osobi?cie z Karenem. Nie ma czasu na d?u?sz? pogaw?dk?, studenci czekaj?. Niestety w tym roku shikra w stolicy nie by?a jeszcze widziana  🙁  . Karen wraca do pracy a my obieramy kierunek ku Gruzji.

_MG_7349a
Pokrzewka kaspijska (Sylvia mystacea)
20160505_121125a
Karen i nasza ekipa przed AUA

Zatrzymujemy si? ko?o Talina. S? jakie? niewielkie rozlewiska z ptakami. Ale bez ciekawostek. Opuszczamy Armeni?. Przej?cie graniczne w Bavra przechodzi gruntown? przebudow?.  Na szcz??cie nie wp?ywa to negatywnie na przebieg samej odprawy granicznej. Nie ma zreszt? praktycznie nikogo ch?tnego na pokonanie granicy. Za?oga przechodzi przez punkt kontrolny w terminalu „pieszkom” a ja przeje?d?am na jego koniec aby ich odebra?. Oczywi?cie wcze?niej musz? zap?aci? te 11 lari „op?aty granicznej”. Cholera jak si? nazywa arme?ska waluta ? By?em kilka dni i nie wiem. Ba nikt z nas nie wie, nawet „ksi?gowy” ? . A z drugiej strony teraz to ju? nie istotne. I tak stracili?my wszystko co wymienili?my. Przed nami ponownie Gruzja. Zatrzymujemy si? przy pierwszym napotkanym sklepie. Asortyment do?? bogaty. Szczególnie utkwi?y mi w pami?ci trunki w „?wi?tych” butelkach ?. Docieramy do jeziora Madatapa wzbogacaj?c list? gruzi?sk? o gatunki wodno – b?otne. Na brzegu dochodzi do nas jaki? go??. Okazuje si?, ?e jest to „ranger”, przynajmniej tak mówi. Na imi? mu Masis. Na ptakach si? zna, informuj?c co na jeziorze mo?na spotka?. Zapewnia, ?e o ?wicie przyb?d? pelikany. Ano zobaczymy. Póki co trzeba si? z?o?y? w Toyocie do snu ? .

Dzie? 11 – Du?o adrenaliny

No i ani si? nie obejrzeli?my a tu przed nami ostatni dzie? naszej wyprawy. Wstajemy o brzasku, jak zwykle „po?amani” po nocy w aucie. Jest rze?ko wi?c wyj?cie z auta od razu stawia na nogi. Masis mia? racj?. O ?wicie pelikany ró?owe w liczbie ok. 150 nadlatuj? i l?duj? na tafli jeziora niczym bia?e duchy. Zaczyna si? ich zbiorowe i dobrze zorganizowane polowanie na ryby. Widowisko, bo bezsprzecznie trzeba nazwa? to polowanie widowiskiem, trwa jednak zaledwie kilkana?cie minut. Pelikany zrywaj? si? do lotu i lec? gdzie? dalej w step.

IMAG1011a
Poranek nad Madatap?
_MG_7388a
Pelikany ró?owe po polowaniu
_MG_7413a
Spadamy st?d 😉

My te? powoli opuszczamy wiosk? Sameba ale jeszcze nasz? uwag? zwraca samiec dziwonii w niezbyt typowym, wed?ug naszej dotychczasowej wiedzy o tym gatunku, siedlisku l?gowym które stanowi po?acie chwastów po?ród ruin budynków – zero drzew, wy?szych krzewów. I ?eby tego by?o ma?o w takim miejscu l?duje … m?oda czapla purpurowa. Z daleka widzimy Masisa, który lustruje lornetk? tafl? jeziora. ?egnamy si? na odleg?o?? gestem r?ki. Przy wyje?dzie z wioski w koronie bezlistnego drzewa samiec wilgi wzbogaca nasz? list? gatunków. Na naszej trasie wioska Gorelovka z kilkunastoma gniazdami bociana bia?ego. Niektóre z gniazd, pot??ne budowle, maj? do?? „cienkie” podstawy, ale jako? si? trzymaj?.

IMAG1013a
Dziwny biotop l?gowy dziwonii
_MG_7469_cr
Samiec wilgi (Oriolus oriolus)
gniazda ciccic
Przyk?ady bocianich gniazd z Gorelovce
_MG_7527a
Pliszka cytrynowa (Motacilla citreola) – samiec

Obok wsi kolejne jezioro wchodz?ce w sk?ad chronionego obszaru Javakheti. Nad jeziorem m.in. tamaryszka, a wilgotne ??ki „daj? nam” par? pliszek cytrynowych i … ?adnie wybarwione ?wiergotki rdzawogard?e. W obszarze Javakheti odwiedzamy jeszcze jezioro Khozapini na granicy tureckiej aby zobaczy? pelikana k?dzierzawego. Gatunek zaliczony ale sza?u nie by?o z uwagi na odleg?o?ci nas dziel?ce. Poza tym pogoda si? zepsu?a. Wracamy ku Kutaisi. W Akhalkalaki droga po przejechaniu mostu na Paravani ostro zakr?ca i zaraz za tym zakr?tem g?ówna „11” idzie w dó? i nie wygl?da na g?ówn? a ja wje?d?am na „20” która wygl?da do?? zach?caj?co. Zatrzymujemy si? jeszcze na drobne zakupy wymieniaj?c euro na lari na stacji benzynowej. Kurs uczciwy ? . Oczywi?cie zaraz si? zorientowa?em, ?e zjechali?my z drogi g?ównej ale mapa w nawigacji pokazuje te? drog? do Borjomi przez Bakuriani, jest zdecydowanie bli?ej, widzimy nowy asfalt. Nie ma co grymasi?. Jedziemy. Asfalt do?? szybko si? jednak ko?czy. Zaczyna si? szutrówka. W Ghado ko?czy si? i szutrówka. Przed nami kamienista górska droga. Damy rad?. Pogoda, jak to w górach, zaczyna si? diametralnie zmienia?. Nadci?gaj? ci??kie burzowe chmury, zaczyna pada?. Pocz?tkowo deszcz. Droga si? troch? „poprawi?a”. Ci?gniemy dalej. Mijamy jak?? kopalni? odkrywkow?. Po kilkuset  metrach w poprzek drogi stoi czerwony bus. Nikomu z nas nie przychodzi do g?owy, ?e to mo?e co? oznacza?. Udaje si? nam go omin??. Pniemy si? dalej w gór?. Jeste?my gdzie? na 2300. Wje?d?amy w ?nie?yc?. Droga co prawda jest niby szeroka, i nie ma przepa?ci, ale co chwila przeje?d?amy przez mniej lub bardziej rw?ce potoki które sp?ywaj?c ze stoków przecinaj? drog?.  W ko?cu nast?puje definitywny koniec. Przed nami ogromny p?at ?niegu, który na d?ugo?ci kilkuset metrów ca?kowicie zablokowa? mo?liwo?? przejazdu. W strugach deszczu zawracamy.  W samochodzie nasta?a cisza. Mnie przy kolejnej i kolejnej „niespodziance” na drodze w dó? której trzeba stawi? czo?a a której przecie? jeszcze par?dziesi?t minut temu nie by?o, wyrywa si? co jaki? czas ” k….a”. Nerwowo ?ledzimy up?ywaj?ce minuty. W ko?cu docieramy do czerwonego busa. To by? „znak”: STOP – NIE MA PRZEJAZDU !!!  Par? kilometrów dalej da?em si? zwie?? lokalnemu kierowcy ?ady, którego zauwa?yli?my zje?d?aj?cego w dó? do widocznej ju? wsi. Skr?cili?my w t? drog?. To nie by? dobry wybór. Glina i b?oto oklejaj?ce ko?a, kamienie. Ale w ko?cu jeste?my w Modedze.  No to chyba na samolot zd??ymy ?. Póki co mamy jeszcze te 300 km. Odetchn??em. „Za?oga” te? si? rozgada?a ? . Szybko i ju? bez niespodzianek docieramy to tego feralnego rozjazdu za Akhalkalaki. Nasza dalsza droga b?dzie wiod?a dnem g??bokiej doliny, wzd?u? Paravani. Zatrzymujemy si? po chwili przy mo?cie (k?adce) zrobionym z wagonu kolejowego. Czasy ?wietno?ci wagon ma ju? za sob?, przeprawa na drug? stron? raczej dla tych o mocnych nerwach. My nie próbujemy. Powiedzmy, ?e goni nas czas ?. Droga jest bardzo malownicza, szkoda tylko, ?e jest pochmurno. W miejscu, gdzie Paravani wpada do Kury zatrzymujemy si? (zreszt? nie tylko my) aby podziwia? dobrze zachowan? twierdz? Chertwisi. To kawa? historii tych ziem, podobno istnia?a ju? za czasów Aleksandra Macedo?skiego. Ju? po zmroku przeje?d?amy przez s?awne Borjomi.

IMAG1026a
K?adka nad Paravani
IMAG1023a
Kto? ch?tny ?
IMAG1029a
Twierdza Chertwisi

Za kurortem „ksi?gowy” zakomunikowa?, ?e sta? nas jeszcze na kaw? ? . Trzeba to wykorzysta?. Dzwoni? do Zury aby ustali? godzin? zwrotu samochodu. Wysz?o, ?e b?dzie to o 2 w nocy. Ju? na zupe?nym luzie docieramy na lotnisko. Zura oczywi?cie si? spó?ni? ale to sympatyczny Gruzin wi?c mu wybaczamy ? .

Zamykaj? si? za naszymi plecami drzwi hali odlotów lotniska w Kutaisi. Za nimi pozostaj? koncertuj?ce ?aby a za to z nami s? jak?e fajne wspomnienia, które zabieramy ze sob? do Polski.